Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Dragosani:
- Postarajcie się jak najszybciej użyć zaklęć, które wykluczą chociaż na moment część z tych drani - polecił Dragosani. - Ja sam zrobię co będę mógł. No ale jeśli wbijemy tam tak na hura, to mogą spanikować i zabić sołtysa. A tego raczej nie chcemy. Dobrze by też było wiedzieć w co się właściwie pakujemy. Liczbę potencjalnych wrogów i tak dalej. Marduk mniemam, że byłeś wcześniej w domostwie tego sołtysa. Jak wygląda wnętrze?
Nawaar:
Mauren dogonił tych co byli przed nim, by usłyszeć dość mocno okrojony plan. Teraz nie mógł być milczkiem i postanowił coś powiedzieć. - Zamiana w nietoperza wchodzi w grę królu? Zawsze to mogłoby pomóc w zwiadzie i poznać potencjalną ilość celów. Zaproponował, jadąc cały czas za nimi z powodu wąskiego traktu.
Egbert:
Egbertowi nie trzeba było dwa razy powtarzać tego samego. Szybko poderwał się z miejsca i zeskoczył z wozu, by w jednej chwili znaleźć się u boku Melkiora. Następna sekunda i rudobrody siedział już na końskim grzbiecie gotowy do akcji.
W trakcie cwału najemnik starał się usłyszeć o czym mówią jadący przed nim towarzysze. Wszystkie proponowane opcje wydawały mu się dosyć słabymi rozwiązaniami. Nic w tym jednak dziwnego. Ciężko wymyślić jakiś konkretny plan, gdy nie wiadomo z kim i na jakich warunkach ma się walczyć. Niestety, czasem zwyczajnie nie było innego wyjścia jak tylko rzucić się z mieczem w wir wydarzeń i modlić, by Rasher miał tego dnia dobry humor. W trakcie jazdy Bękart dobył broni.
Melkior Tacticus:
- Mamy w kompanii gołęb... anielice. Czemu nie użyją zwiadu z powietrza. Spytał retorycznie Egberta gdy starali się dogonić Marduka, który zareagował niczym wkurwiony czarny dracon a nie dowódca kwiatu Valfdeńskiego rycerstwa.
Marduk Draven:
– Byłem. Ma trzy piętra: urzędowy parter, mieszkalne pięterko i stryszek. Pewnie są na parterze. Zajmuje go duże biuro z dużym, dębowym biurkiem pod północną ścianą, po za tym, krzesłami i paroma szafka, to jest tam sporo miejsca – odrzekł Dragosaniemu.
Drużyna zajechała do wsi. Marduk dobrze widocznym gestem nakazał zatrzymani się i sam tak też uczynił. Zsiadł z konia i wskazał palcem oddalony o koło dwadzieścia metrów ratusz. Budynek był najwyższy w całej wsi. Miał dość dużo kwadratowych okien na parterze i podwójne drzwi.– Więc tak: ja i Evening zrobimy tam niespodziankę. Drago, jeśli dasz radę to wpierdziel się jako gacek przez okno, Torstein i Egbert drzwiami i oknami. Melkior i Nawaar obstawią drzwi, aby nie mogli uciec. Gotowi?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej