Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (41/233) > >>

Marduk Draven:
//Nawaar otrzymuje:
Nazwa broni: szabla z czarnej rudy
Rodzaj: szabla
Typ: jednoręczny
Ostrość: 35
Wytrzymałość: 40
Opis: Wykuta z 0,94kg czarnej rudy o zasięgu 0,8 metra. Uszkodzona

Nawaar:
Pierwszy raz ktoś go nie ocenił po tym skąd pochodził, być może była szansa na dogadanie się z wikingiem? - Nie powiem wasze metody też są dość szykowne. Rzekł to zbierając już swój łup, poszedł po konia, gdzie do juków wcisnął sztylet, bo musiał mieć miejsce. Na pojawienie się anielicy, zareagował wzruszeniem ramion. Boskie rzeczy go nie interesowały tak samo istoty obdarzone ich mocą, bo z reguły zawsze ich nie ma gdy są potrzebne. W każdym razie podjechał do Marduka będąc gotów na dalszą jazdę.

Dragosani:
- Em... - odparł Dragosani. - Nie będę opowiadał o tym co dzieje się w prywatnych komnatach pałacu - szepnął konspiracyjnie. - Za dużo uszu tutaj. -Odchrząknął i rozejrzał się.
- Ej no, ale przed tym jak ruszymy wypada jednak te truchła z traktu ściągnąć! - sprzeciwił się rozkazowi wymarszu. - Każdy odciąga trupa do krzaków, to szybko pójdzie! - Jak powiedział, tak zaczął robić. Przeciągnął więc najbliższego poległego zbira z traktu, coby tak nie leżał na widoku i zawadzał innym podróżnym.

Egbert:
Egbert, nieco uspokojony słowami paladyna, podszedł teraz do króla i po raz drugi tego dnia oddał mu jego miecz. Za sprawą Marduka, w czasie walki ostrze ponownie zawędrowało do rudobrodego. Później mężczyzna zabrał się za sprzątanie. Rozcięcie po wewnętrznej stronie dłoni Bękarta było na tyle płytkie, że prawie przestało już krwawić. Egbert wytarł więc rękę w szmatkę, którą wcześniej czyścił broń i postanowił poczekać aż niewielka rana sama się zasklepi. Zanim podniósł jakiegokolwiek trupa, poprzebijał ciała mieczem zgodnie z poleceniem organizatora wyprawy. Ostrożności nigdy za dużo. Każdemu obszukał też kieszenie. Pobieżnie, bo niektórzy już chcieli zbierać się do wznowienia podróży. Później zaczął po kolei znosić zwłoki na pobocze. 

Evening Antarii:
Eve zaśmiała się krótko na odpowiedź wampira. Drago, choć był postrzegany jako wielki wojownik, to tak naprawdę bardzo słuchał się Viseni, swojej służki. Antarii o tym dobrze widziała, ale dla dobra króla nie rozpowszechniała tej informacji. -Sugerujesz, że to ona tak naprawdę sprawuje rządy w kraju? A ty jesteś marionetką w jej rękach?- na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Nie patrzyła jednak na niego, bo zajęta była robieniem czegoś pożytecznego (!). Chwyciła jednego z trupów pod pachy, uniosła do góry uważając, by nie ubrudzić się krwią i przeniosła ciało w gęste krzaki nieopodal.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej