Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (40/233) > >>

Evening Antarii:
Anielica była trochę nieobecna. W nocy nie mogła spać. Rano poszła do pobliskiego strumienia obmyć twarz, by się ożeźwić. Przy okazji zrobiła sobie mały spacer po lesie, a później naszła ją ochota na lot pod porannym niebem w rześkim powietrzu. Tak więc szybując w górze nad lasami, ominęło ją to, co działo się na szlaku z jej kompanami. Co jak co, Antarii ma wyczucie czasu... Gdy wylądowała na trakcie, było już po bijatyce. Do grupy dołączyła też znajoma twarz, a raczej maska.
-Yyy... Wybaczcie -zaczęła niepewnie. -Byłam siku -- przyznała od razu. -A potem szybowałam nad okolicą. Kto to był w ogóle?-zagadnęła.

Dragosani:
- No to chyba było coś więcej niż siku - skomentował Drago, gdy zjawiła się jego pierzasta przyjaciółka. - Witaj, Eve. dawnośmy się nie widzieli. A ty wciąż wyglądasz jak miotła! - powiedział z dragowym uśmieszkiem. Odtrącił nogą uciętą głowę, która potoczyła się wcześniej do niego.
- To była banda zbirów, nie ma tak naprawdę wiele do opowiadania. Próbowali udawać honorowych, no ale nie wyszło.

Torstein Lothbrok:
Torstein z kolei poderżnął mieczem gardło zbira, którego miał na koniu, po czym bezceremonialnie zrzucił trupa.
– Ładna forma egzekucji – pochwalił Nawaara. – W moich stronach takiemu zrobilibyśmy krwawego orła. Odseparowali żebra od kręgosłupa i położyli nań płuca.
Widząc Eve, wiking palnął się otwartą dłonią w czoło.

Marduk Draven:
– O. A już myślałem, że Cię zgubiliśmy! – powitał Eve. Drago odpowiedział na jej pytanie. Z kolei, Marduk popatrzył na rzeź. – Nie wiem jak, ale ja jestem głodny. Jedźmy. Może napotkamy jakąś karczmę!
Paladyn począł ubierać się w zbroję. Choć trochę mu to zajęło, w końcu był gotowy do jazdy i zasiadł na koniu.

Evening Antarii:
-O, cześć Drago. Szarmancki jak zawsze. Dziękuję za komplement- zupełnie się nie przejęła tym, że Antares porównał ją do miotły. Zwykł ją tak nazywać odkąd jeszcze nie była anielicą, tylko zwykłą rekrutką Bractwa. -Miło cię widzieć. Co król robi na trakcie? Czyżby Visenya wygoniła cię z pałacu? - po tym pytaniu Evening poprawiła dłonią włosy, bo może trochę było w tym prawdy, że wyglądała jak miotła. Po porannym locie roztargane pióra mogły dopełniać tego obrazu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej