Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Nawaar:
Walka dość szybko miała się ku końcowi. Przeciwnicy widząc swoją porażkę, nie zwlekali i wzięli nogi za pas! Mauren widząc co się dzieje, schował nóż i już na spokojnie, podszedł do zwłok, które przebił włócznią. Wyciągnął ją, słysząc jeszcze trzask kości, po czym oczyścił ostrze z krwi i resztek ciała, ale nie zamierzał jeszcze podchodzić do zebranych i jeńców, bo po prostu chciał sprawdzić czy zbir miał coś cennego przy sobie. Dopiero po przeszukaniu zwłok, ruszył do towarzyszy, gdzie zapewne zapadnie wyrok na jeńcach.
// Bandyta coś miał przy sobie?
Dragosani:
Gdy walka szybko się rozwiązała, Dragosani spokojnie oczyścił swoją szablę z krwi. Spojrzał na pojmanych zbirów. Teraz nie wyglądali na takich twardych, nie gdy ich przewaga liczebna została całkowicie zdruzgotana.
- To przestępcy - stwierdził. - Swoimi działaniami szerzą chaos i bezprawie. Valfden zbyt wiele wycierpiało przez działania takich jak oni. Moim wyrokiem jest śmierć.
Egbert:
Po zakończeniu starcia wszystko nagle się uspokoiło. Egbert mógł teraz opuścić miecz i złapać głębszy oddech. Dodatkowa siła, którą otrzymał za sprawą zaklęcia, niemal całkiem już z niego uleciała. Towarzyszyło temu dziwne, nieznane najemnikowi uczucie. Rudobrody zdążył domyślić się już, że został potraktowany jakimś czarem przez paladyna. Podszedł więc do Marduka z pytającym spojrzeniem. Nie żeby miał mu coś za złe, ale to było jego pierwsze tak bliskie zetknięcie z magią i dlatego chciał zadać rycerzowi kilka pytań. Podobno od zabawy z czarami można było dostać wysypki, rozstrojenia żołądka, albo nawet zapaść w śpiączkę.
-Dzięki za pomoc, ale... Co to właściwie było?
Marduk Draven:
Marduk nie popatrzył nawet na Egberta. Zamiast tego wyciągnął do niego dłoń i użył delikatnie telekinezy, aby odsunąć najemnika. Potrzebował miejsca. Cały czas patrzył na pojmanego zbira, po czym przemówił. Do niego, a nie Egberta.
– In nomine Zartat. – wykonał zamach i jednym, czystym cięciem czarnej klingi pozbawił zbira głowy, która potoczyła się do nóg Dragosaniego. Twarz miała przerażony wyraz. Podobno przez kilka chwil ścięta głowa utrzymywała jeszcze świadomość.– Torstein, zajmij się tymi dwoma. Pozostali, dla pewności przebić każdego trupa
Kiedy skończył wydawać rozkazy zaczął ocierać miecz z krwi. Spojrzał na Egberta. – Nie musisz dziękować. A to była moc Pana mojego, jak i całego Bractwa Świtu – odrzekł enigmatycznie. – Zartat daje nam wiele różnych zdolności, które dla wielu są nienaturalne. Taka jest ścieżka ochrony słabszych i deptania zła. Zaklęcie, które na Ciebie rzuciłem nazywamy Łaską Siły. Obdarza ona cel niezwykłą mocą, pozwalającą walczyć dłużej, intensywniej i ogółem więcej. I nie martw się, nie ma żadnych negatywnych konsekwencji, czy powikłań. Energia powinna już opuścić Twoje ciało.
Nawaar:
Zwłoki zabitego zbira nic przy sobie nie miał a szkoda, bo to zawsze byłby jakiś zastrzyk gotówki. Mauren jednocześnie zobaczył egzekucję Chochoła, która była szybka za szybka, żeby bandyta mógł poczuć to co być może miał okazję, czynić niewinnym, ale z drugiej strony co to ciemnoskórego mogło obchodzić jemu wystarczyło to, że wszyscy mogą ruszyć dalej. Nawaar mimo to postanowił o coś zapytać. - Mogę wziąć jego szablę? Jemu się raczej już nie przyda. Wskazał na żywego jeszcze człowieka. Skoro w sumie padło polecenie zabicia go to czemu drania nie ukatrupić? Zastanowił się jedynie Nawaar czym to zrobić, ale przypomniały mu się nagle rodzinne strony, w których obchodzono się z takimi zgoła inaczej, także podszedł do człowieka mając jeno nóż w rękach ostry jak brzytwa swoją drogą. Ciemnoskóry zaczął ciąć szyję Chochoła od karku niczym chlebek na śniadanie! Fala krzyku rozdarła niebo z każdym cięciem krzyk był głośniejszy, krew tryskała na wszystko wokół, co nie ostrożny mógł zostać pobrudzony. Nawaar bez żadnych wyrzutów wykonywał swe zadanie wkrótce mężczyzna przestał krzyczeć z powodu przecięcia strun głosowych oraz tego, że miał już prawo się wykrwawić. Głowa może nie potoczyła się po ziemi w dość epicki sposób jak kilka chwil wcześniej, ale spadła na ziemię kończąc żywot człeka na amen! Mauren po wszystkim otarł nóż, który odłożył na swoje miejsce potem sięgnął po szablę zamordowanego w dość barbarzyński sposób, ale cóż co kraj to obyczaj prawda? - To co jedziemy dalej? Mówiąc to przypinał zdobyczą broń do pasa, gdzie jeszcze przed chwilą był sztylet, który umieści w jukach konia.
//Zmieniłem nazwę, bo w spisie jest szabla Skrzetuskiego, żeby nie było i proszę podać statystyki broni.
Zdobywam :
Nazwa broni: szabla z czarnej rudy
Rodzaj: szabla
Typ: jednoręczny
Ostrość: 35
Wytrzymałość: 40
Opis: Wykuta z 0,94kg czarnej rudy o zasięgu 0,8 metra.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej