Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Marduk Draven:
Na spotkanie maureńskiemu wojownikowi, jakże widocznemu pośród mlecznobiałych warstw śnieżnego puchu, wyszedł kolejny zbir. Odłożył cały zestaw broni, jakiej było mu dane nosić. Dobył jedynie szabli i sztyletu. Zmierzył wzrokiem Nawaara, po czym ruszył na niego, chcąc jak najszybciej zmniejszyć dystans, aby jego przeciwnikowi trudniej się walczyło długą włócznią.
1x bogatszy zbir
//Temperatura jest niezmienna, warunki takie same. Nie używa on też broni palnej, ani pancerza.
Nawaar:
Mauren wyszedł na przeciw wyzwaniu w samiusieńkich butach. Jego przeciwnik również ciało ciemnoskórego przechodziły dreszcze, ale i tak całą uwagę skierował na swym rywalu. Nawaar oddychał spokojnie z jego ust, wydobywała się para, zwiastujące ochłodzenie ciała maurena. Wojownik Chochoła zaatakował pierwszy, ruszył przodem na pozycję ciemnoskórego. Nawaar przygotował się już do obrony, bo jakie miał wyjście? Schował się za tarczą, wystawiając włócznię przed siebie. Pierwsze uderzenie szabli nadeszło z góry, jednakże ciemnoskóry cofnął się do tyłu o krok, żeby ostrze jeno przecięło lodowate powietrze, ale nie miał czasu na wytchnienie, bo człowiek zaatakował sztyletem chcąc trafić czarnego w jego bok, tylko tutaj mauren zamachnął się puklerzem odbijając atak, jednocześnie kontrując szablę swoją włócznią, bo ostrza się spotkały a siła uderzeń była na tyle mocna, że obydwu wojowników cofnęło. Nawaar korzystając z zasięgu drzewcowej broni rozpoczął atak, zaczął szybko wymachiwać ostrzem starając się dosięgnąć twarzy oponenta, który dawał radę robić uniki i nawet zablokować w końcu atak i w końcu, pójść z kontratakiem mauren miał nie małe problemy, bo dawno nie miał okazję walczyć i to mu powinno nieco rozprostować kości. Teraz szala przeszła na stronę zbira. Ciemnoskóry musiał odpowiednio manewrować ciałem, żeby nie dać się trafić zrobił obrót i samym drzewcem broni, uderzył w plecy przeciwnika cios był silny, co skutkowało krzykiem zbira, bo ten zrobił kilka kroków do przodu. Nawaar chowając się nadal za tarczą, skorzystał z okazji i spróbował sięgnąć ostrzem włóczni jego pleców, byle żeby rozciąć naskórek, ale czy zdążył trafić nim człek się zorientuje?
Marduk Draven:
Szczęście, bądź też bogowie byli po stronie maurena. Jego włócznia zdołała rozciąć skórę mężczyzny do długości, tworząc ranę o długości pięciu centymetrów. Bandyta poczuł to i jęknął. Był zły, że przegrał, ale nie zaatakował maurena. Usunął się z pola pojedynków
– Dwa dla nas! – zawołał Marduk. Zartat był po ich stronie.– Może by tak teraz dwóch przeciwko dwóm? – dodał.
- Skoro tak, to niech tak będzie! Chodź, Helmut! – odrzekł Chochoł.
On i jeszcze jeden z przeciwników wyszli przed szereg i dobyli broni.
– Chętny się rozerwać? – rzucił do Dragosaniego.– Jeśli nie, to poproszę tylko o Twoją szablę, bądź ten miecz, coś dał Egbertowi, żeby mieli łatwiej – dodał z zawadiackim uśmiechem.
1x zbir
1x herszt
Nawaar:
Mauren trafił! Był zadowolony ze sposobu jaki podjął walkę, która okazała się dość wymagająca. Jednak kości zostały nieco rozprostowane, tylko jeszcze daleka droga nim będzie w pełni sprawny po tak długiej przerwie. Nawaar osunął się z miejsca pojedynku dając szansę kolejnym kamratom na wykazanie się. Ciemnoskóry z chęciął odzyskałby ciepłe odzienie, bo mu ptaszek zamarzał! Nikt tego nie lubi. Zatem oby szybko Marduk się uporał a wszyscy mogliby jechać dalej w pełnych rynsztunkach.
Dragosani:
Dragosani obserwował drugi pojedynek z rekami założonymi na piersi. Walka zakończyła się kolejnym zwycięstwem ich drużyny, a więc do ich puli wpadł kolejny punkt.
- Weź miecz. - Wampir kiwnął głową na swojego konia. - Maximus nie powinien cię ugryźć, gdy podejdziesz - dodał z dragowym uśmieszkiem. Wyszedł na poletko wyznaczone do walki. Nie dobywał broni.
- To który chce się potem chwalić, że pokonał wampira w hemis? - rzucił do oprychów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej