Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (31/233) > >>

Dragosani:
- Arcylisz to mag - Drago spojrzał na Nawaara. - Potężny, nieumarły mag. I kiedy mówię "potężny", to właśnie to mam ma myśli. Przydałaby się więc czerwona ruda w walce z nim. I przede wszystkim wiedza. Wiedza nie tylko o słabościach istot jego pokroju, ale też jego samego. Każdy lisz ma jeden najsilniej strzeżony sekret. - Tutaj spojrzał na Marduka. - Wiemy cokolwiek o potencjalnej lokalizacji jego serca?

Marduk Draven:
- Moc Zartata wyrówna szanse - odrzekł.- Poza tym, w godzinie spotkania z nim nie zamierzam, zmuszać aby ktokolwiek stawał przeciw niemu. Przydacie się w walce z pionkami, ale z hydrą zmierzę się ja. Tylko osoby mające w sobie siłę Zartata, doświadczenie, bądź pojęcie magii mają z nim choćby cień szansy. - przemówił, po czym zachciał odrzec na pytanie króla. - Nie. Zamierzałem zniszczyć jego ciało, albo też spróbować, a wtedy dopiero zająć się szukaniem serca. Łatwiej jest go szukać bez NIEGO na karku.

Nawaar:
Jestem w dupie. Pomyślał słysząc wyjaśnienia, które były właściwie do przewidzenia, bo na pewno będzie miał okazję przywitać się z arcyliszem osobiście nawet jeżeli towarzyszyć im będą paladyn i anielica wraz z wampirem. Wszystko to będzie niespotykane i warte zapamiętania nawet po śmierci, oby w razie czego była ona szybka, jednakże w końcu musiał coś odpowiedzieć. - Aha. A te całe serce nie będzie mieć żadnego zabezpieczenia choćby magicznego? Taki niby mały szczegół a jednak ważny może być, o ile pytanie padło trafne. 

Dragosani:
- A czy ty na jego miejscu pozostawiłbyś je bez ochrony? - odpowiedział pytaniem Drago. Spojrzał na Galahada, potem na Marduka.
- Wyruszę z wami - powiedział do Marszałka.
- Ależ panie... - od razu sprzeciwił się jego rycerz. Wampir uciszył go gestem dłoni.
- Galahadzie, moja wiedza przyda się w tym zadaniu. Nie jestem na razie niezbędny w stolicy. Ty jednak tam wrócisz, dostarczysz nasz pakunek i przekażesz Lucjuszowi moją decyzję.
- Panie, ta wyprawa będzie niebezpieczna. Jako Twój gwardzista powinienem też w niej uczestniczyć.
- Nie obawiaj się, poradzę sobie.
- Oczywiście, panie - Galahad zgodził się, jednak nie wyglądał na zachwyconego tym, że nie będzie mógł chronić swojego króla.

Marduk Draven:
– Oczywiście, że nie – odpowiedział, po czym przysłuchał się rozmowie Dragosaniego z Galahadem. Gwardzista absolutnie nie chciał opuścić króla, czemu marszałek w ogóle się nie dziwił. Sam nie chciałby. Bractwo w końcu prócz służenia Zartatowi, służy też królowi i królestwu. Święty mściciel postanowił się wtrącić.
– Nie obawiaj się, Galahadzie. Będę chronił króla nawet własną piersią. Składam przysięgę rycerską, że nie zostawię króla i będę chronił. Tak mi dopomóż Zartat – wyrecytował.– Po za tym, król sam jest świetnym wojownikiem i nie tylko.
Popatrzył na resztę kompanii.
– Wracajcie do snu, Egbert wróć na wartę, a Ciebie Nawaar obudzę, gdy nadejdzie czas.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej