Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (28/233) > >>

Nawaar:
Mauren zaklął w duchu, że będzie drugi w kolejce! Nawaar na pewno się nie wyśpi do tego rozespany będzie, musiał pilnować całego towarzystwa. Druga zmiana zawsze jest tą najgorszą. Ciemnoskóry skończył jeść i kład się czym szybciej. Jego ubranie zapewniało ciepło całego ciała, to też podłożył sobie pod głowę co miał i powoli udawał się w objęcia morfeusza do czasu aż nastanie jego zmiana.

Dragosani:
Gdy Egbert zaczął wartę a pozostali udali się na spoczynek zapanowała względna cisza. Przerywana była powiewami wiatru, kaszlnięciami kogoś z obozu czy odgłosami sennych popierdywań. Po jakimś czasie jednak doszedł inny odgłos. Konkretnie odgłos końskich kopyt nadciągających od zachodu. Ktoś jechał traktem. Wartownik szybko zorientował się, że byli to dwaj jeźdźcy. Widząc obozujących podróżnych, jeźdźcy zwolnili i zatrzymali się. Jeden zaczął coś szeptać do drugiego.

Egbert:
Egbert szybko zareagował zeskakując na ziemię i stając pomiędzy jeźdźcami a śpiącą drużyną. Mężczyzna położył dłoń na głowicy miecza i obnażył ostrze do połowy. Już chciał wołać "stać", ale tamci jakby usłyszeli jego myśli i postanowili nie sprawiać problemów. Przynajmniej na razie. Najemnikowi nie spodobało się jednak, że zamiast się przedstawić, konni zaczęli mówić coś między sobą. Nie mieli prawa, przecież na tym przydrożnym kawałku ziemi to on był teraz gospodarzem!
-Pokażcie twarze i mówcie kim jesteście!-Zakrzyknął gromko rudobrody. Zrobił to wystarczająco głośno by postawić na nogi całą śpiącą drużynę. Może i zagrożenia nie było, ale przezorny zawsze ubezpieczony.

Dragosani:
Jeden z jeźdźców, noszący szary płaszcz spięty złotą broszą pod szyją drgnął słysząc słowa najemnika. Drugi mężczyzna, odziany w czarny, skórzany pancerz z kapturem i maską, uniósł uspokajająco dłoń.
- Spokojnie, Galahadzie. To nie bandyci. - Zsunął maskę z twarzy, odsłaniając bladą twarz wampira o jasnych oczach. - Prawda? - zwrócił się do Egberta.

Nawaar:
Mauren przebudził się, jakby śnił mu się koszmar. Jednak nie był to zły sen, a krzyk Egberta. Nawaar ocknął się szybko, bo przez moment myślał, że to jego zmiana nadeszła. - Co się drzesz. Powiedział nieco poirytowany, chcący nadal opieprzać człowieka dopóki, nie ujrzał jeźdźców. Ciemnoskóry nie miał czasu dobyć kuszy zamiast tego wziął puklerz i włócznię. Atak ze strony nieznajomych mógł nadejść w każdej chwili!   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej