Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Egbert:
Egbert ze smutkiem popatrzył na członków swojej drużyny. Świeża dziczyzna zawsze wygra z suszonym mięsem i pogniecionym chlebem, niestety żaden z obecnych nie wyglądał na myśliwego. On sam nie miał nawet niczego do strzelania, a przecież nie nabije dzika na miecz. Chyba wyjdzie na to, że skończy się na sucharach. No, o ile żaden z wojowników nie zdradzi się z pasją do polowań. W miarę jak zapadła po pytaniu Marduka cisza się przedłużała, nadzieja Egberta na kawał soczystego mięska malała. Gdy zaczęło mu burczeć w brzuchu, mężczyzna doszedł do wniosku, że dłużej już nie wytrzyma.
-Jak dla mnie mogą być zapasy.-Powiedział i wzruszył ramionami.
Kazmir MacBrewmann:
- Dla mnie też, raczej trudno polować w Hemis. A po za tym mówio druidy że zimą nie wolno bo sie cośtam zaburza. Rzucił krasnolud, lekko podchmielony.
Marduk Draven:
Nie czekając na dalsze głosy, które nie raczyły nic powiedzieć, Marduk poszedł do juków swego konia i odpiął od nich kilka pokaźnych toreb, po czym zasiadł na pniaku, przy ognisku. Wyciągnął z toreb wpierw kilka bochenków chleba i zaczął je rozdawać.
– Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy – powiedział przy tym. Następnie zaczął rozdawać także i suszone mięso. Po tym zaczął rozdawać bukłaki, choć wpierw sam z jednego pociągnął. Było to lekkie, słodkie wino.– Bierzcie i pijcie z tego wszyscy.
Nawaar:
Jazda trwała długo albo to czas tak się, ciągnął niemiłosiernie? Mauren nie wiedział ile kilometrów już zrobili, ale najważniejsze to, że zarządzono przerwę. Ciemnoskóry zeskoczył z konia, którego następnie przywiązał do jednego z drzew. Teraz zaproponowano wybór jedzenia. Polowanie jak widać nie wchodziło w grę, ponieważ komu chciałoby się latać za czymś co nie hibernuję, także padło na prowiant suchy, co też mu odpowiadało. Nawaar wziął swoją część jedzenia i powoli zaczął jeść, nie przejmując się zbytnio gadką paladyna.
Egbert:
-To cytat z jakiejś świętej księgi?-Zapytał paladyna.
Egbert dawał sobie rękę uciąć, że tak. Niestety, nie znał się na religii dostatecznie dobrze by powiedzieć, z której konkretnie. Szczerze powiedziawszy, to prawie w ogóle nie orientował się w sprawach jakichkolwiek kultów. Był jednak pewien, że te słowa już gdzieś słyszał. W oczekiwaniu na odpowiedź zajął się jedzeniem otrzymanego mięsa. Było nawet niezłe, chyba wołowina. Trzeba je tyko było porządnie zmielić w gębie zanim się połknęło.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej