Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (223/233) > >>

Samir:
Wykorzystując zamroczenie i ogólne oszołomienie stwora Samir zanurkował pod kiścieniem, unikając brutalnego uderzenia i ciął przez gardło, prostym, wyćwiczonym ruchem. Trafił na fragment metalu, ale nie poddawał się, zręcznym unikiem zszedł z linii ciosu następnego uderzenia i blokując jedną z nóg potwora, popchnął go mocno, posyłając na ziemię. Ogłupiony bełtem w głowie orkstein zwalił się na plecy, a mauren skoczył na niego i dobył w locie noży, upuszczając jednocześnie katanę. Ostrze zadzwoniło dźwięcznie, uderzając o podłogę, ale tym Samir się teraz nie przejmował, zaatakował w oba oczodoły jednocześnie. Nie trafił, stwór wyrywał się, ale zabójca się nie poddawał, uderzał raz za razem aż przebił się przez skórzany hełm i wbił oba noże w oczodoły. Orkstein zaryczał przeraźliwie, a mauren uśmiechnął się z satysfakcją i przekręcił ostrza w ranach, pogłębiając je i napadł na rękojeści, przebijając mózg. Odetchnął głęboko gdy poczuł ze potwór przestaje się ruszać i stanął z powrotem na nogach, rozglądając się czujnie.

3x szkielet
4x siepacz
1x kultysta
2x Orkstein
3x Orkstein oficer
1x uczeń lisza

Nawaar:
Nawaar będąc w środku wydarzeń mógł się spodziewać, że przeciwnik chciał się dogadać na początek, ale zawsze pytanie czemu tak późno? Krasnolud swoją gadką oraz zabójstwem, zakończył całe rozmowy i to na momencie. W sumie brodacz miał rację, nie było co pertraktować z siłami nieprzyjaciela. W każdym razie po tych słowach król zainterweniował, a potem zaprzyjaźniony mag wylądował pod bramą, którą wszyscy weszli. Dobrze, że tym razem nie zdążył stopić mu noża! W międzyczasie Armin oraz Samir przetrzepały szeregi wroga, co zmniejszało ilość potencjalnych celów i dobrze z resztą.
    Ciemnoskóry patrząc na te wydarzenia stojąc w środku, nie mógł spróbować powalić kilku przeciwników. Na początek mając naładowaną kuszę, rozejrzał się po placu boju. Był dość duży wybór, ale wolał na początek, zdjąć na początek kogoś z kim miał realne szanse w tym zamieszaniu. Padło na kultystę, którego namierzył po chwili, oddał strzał. Bełt przeleciał przez kolejną wielką salę, trafiając człeka w tors. Człowiek zaczął się dusić, gdy żebra strzeliły od uderzenia żelaznego pocisku. Przeciwnik padł obok swego mistrza w konwulsjach, oddając ostatnie oddechy z ciężko rannego płuca. Mężczyzna nie miał szans na przeżycie.
    Mauren odłożył kuszę, bo w tym momencie na nic mu się zda. Wolał teraz zając się mniej ludzkimi sługami przeciwnika. Dobywając tym razem jak zawsze puklerza i włóczni, zmierzył się kościanymi w ilości dwóch. Szkielety nacierały na niego, ale nie mógł sobie pozwolić w tym stanie, zmierzyć się z dwoma na raz. Dlatego podbiegł do pierwszego, który był zdecydowanie bliżej niego. Syn pustyni uniknął na początek ataku toporem, odsuwając się na bok. Toporzysko uderzyło w posadzkę dość mocno. Ciemnoskóry wywinął się i pchnął ostrzem swojej włóczni, przebijając czaszkę maszkary grotem. Ta pękła niemal od razu, ukazując całe wady takiego tworu. Jeden ze szkieletów posypał się na drobne kawałeczki, gdy jego życiodajna część została zniszczona. W tym samym czasie zaatakował go drugi stwór, uderzając w jego puklerz. Ostrze uderzyło w puklerz maurena ze znajomym dźwiękiem. Ostrze starło się z odpowiednią ochroną, która była na tę chwilę nie do przebicia. Syn pustyni odsunął się w tył, bo wiedział, że takie kreatury nie czują zmęczenia. Nieumarły natarł ponownie swym mieczem, próbując ubić ciemnoskórego, ale nie tym razem, bo Nawaar uprzedził umrzyka, trafiając pchnięciem w krąg szyjny szkieletu, strącając czaszkę na posadzkę sali. Mauren odskoczył na bok, ponownie wymijając atak, by ostatecznie zniszczyć najważniejszy organ szkieletu. Czaszka uległa zniszczeniu zaś sam szkielet, zaprzestał funkcjonowania z metr od swojej głowy. Stwór był skończony z momentem kiedy ciemnoskóry mógł na spokojnie przebić czaszkę grotem swojej włóczni. Teraz przeszedł w tryb defensywny, mogąc na spokojnie, popatrzeć na plac boju i komu mógł ewentualnie, pomóc.

Pozostaje 14 bełtów

1x szkielet
4x siepacz
0x kultysta
2x Orkstein
3x Orkstein oficer
1x uczeń lisza

Marduk Draven:
Tunele, którymi podążali Patty z Mardukiem zaprowadziły ich do wielkiej sali, w której odbywała się równie wielka bitwa...


Samirowi w końcu udało się pokonać Orksteina. Jednak kosztem osłabienia swojej gardy oraz tego, że nie uważał na swe otoczenie. Jeden ze szkieletów zamachnął się na niego swym toporkiem. To właśnie wtedy, do uszu drużyny dostały się słowa inkantacji, wykrzyczane głośno, a przy tym mężnie.
– Izeshar!
Kula białego światła poleciała po linii prostej, ignorując wszystkie stwory i trafiła szkielet atakujący Samira prosto w głowę, spalając czaszkę na popiół. Reszta kości posypała się, zaś topór z brzękiem metalu upadł na ziemię. Następnie z kolei gdzieś pojawił się stalowo-czarny wir. Uderzył on z niebywałą mocą i prędkością w pozostałe w dwóch siepaczy. Części większe i mniejsze, całe i pocięte latały na wszystkie strony, uderzając z plaskiem o posadzkę, a po chwili z potworów nie zostało nic prócz kupy porąbanych resztek i krwi. Dużej ilości krwi. Odziany w stal wojownik zniknął, aby pojawić się zaraz przy Samirze. Odrzucił pelerynę, która z pewnością teraz by mu wadziła w walce.
– Dajcie mi Quorthona! – zawołał, szarżując w stronę wrogów.– Aresh! – zainkantował, kneblując ponownie czarnego maga, który składał się do kolejnego czaru.


2x siepacz
2x Orkstein
3x Orkstein oficer
1x uczeń lisza

Torstein Lothbrok:
Torstein ziewnął słysząc jakże patetyczne wymiany słów króla i maga. Na szczęście Kazmir ją przerwał. Rozpętała się mała wojna. Szkoda, że tylko mała. Wiking wybiegł przed szereg, przykucnął i wystrzelił z kuszy w jednego z Orksteinów. Pocisk poszybował z prędkością błyskawicy, trafiając monstrum prosto w pierś, dokładniej zaś ujmując jedno z płuc. Uderzenie bełtu nawet zakołysało potworem. Lothbrok z kolei schował kuszę i dobył na raz miecza oraz puklerza. Ruszył na spotkanie przeciwnikowi, który także atakował.
– Waaaaagh! – zaryczał szarżując.
Spotkali się w połowie drogi. Wiking wpierw uchylił się przed uderzeniem kiścienia. Przyjęcie go na tarczę byłoby zbyt spowalniające. Torstein zaraz po tym skrócił dystans. Ciął potwora po brzuchu, głęboko. Zasłonił się przed toporem, po czym wyminął wielką zieloną bestię w półobrocie i ciął mieczem mocno od dołu, pozbawiając go ramienia uzbrojonego w kiścień. Zero reakcji. Null. Lothbrok ponownie zasłonił się puklerzem przed spadającym na niego toporem. Zrobił to pod kątem, dzięki czemu toporzysko ześlizgnęło się i zaryło w dół, w podłogę. Wiking chlasnął szybko po gardle, a potem po prawej nodze bestii, odcinając ją tuż za kolanem. Bestia chcąc nie chcąc upadła, głośno. Torstein wlazł na cielsko bestii, po czym z całej siły zatopił czarną klingę we łbie bestii, przebijając jego mózg i kończąc jego żywot.

2x siepacz
1x Orkstein
3x Orkstein oficer
1x uczeń lisza

Dragosani:
Dragosani ruszył do ataku. Walka zapowiadała się na niełatwą, więc wampir potrzebował wszystkich swoich umiejętności. Zerwał więc z lewej reki rękawicę, wsuwając ją za pasek. Ukazał w ten sposób swoją demoniczną rękę. Ruszył biegiem w stronę czarnego maga. Zamierzał zaatakować szybko i brutalnie, nie dając magowi czasu na kontratak lub skuteczną obronę.
- Aresh! - Ponownie poraził go zaklęciem Knebla. Nie potrzebował do szczęścia jego czarów. Jednakże nie był to koniec jego działań. Zbliżając się do maga krzyknął. Krzyknął przeraźliwie, jak tylko wampiry mogą, wykorzystując tajemne umiejętności swojej rasy. Przeszywający dźwięk poraził uszy maga, przeszył jego zmysły, wgryzł się w jego umysł. Oszołomił go. Mag miał coraz to większe problemy ze skoncentrowaniem się na swojej mocy. Wampir nie mógł mu jednak pozwolić na ucieczkę, posłał więc w jego kierunku Pioruny ze swojej demonicznej ręki. Uczeń lisza wzniósł wokół siebie mortokinetyczna barierę. Tak jak przewidywał wampir. Drago dopadł go i zalał gradem ciosów. Czarny mag bronił się, uchylał i parował ciosy wampira kosturem. Jego jedna pomyłka, jeden niewłaściwy blok albo unik skończyłby się śmiercią. Musiał więc poświęcić temu całą swoją uwagę, Nie miał czasu aby skoncentrować się na wezwaniu własnej mocy. Wiedział jednak, że nie zdoła bronić się tak długo. Musiał coś wymyślić i to szybko. Zaczął się cofać, chcąc wciągnąć do walki orksteiny. Drago mu na to nie pozwolił. Jego umiejętności bitewne przewyższały zdolności maga. Zakończył więc to szybko. Natarł agresywnie na maga, odtrącając w bok jego kostur przy użyciu demonicznej ręki. Ostrzem szabli wyminął jego obronę i z nadludzką szybkością ciął po jego szyi. Czarne ostrze odseparowało gładko głowę maga od tułowia, zanim ten zdążył zareagować. Bezgłowe ciało padło na ziemię, głowa zaś potoczyła się gdzieś w bok. Nadeszła pora na sługusów maga.

2x siepacz
1x Orkstein
3x Orkstein oficer

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej