Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (220/233) > >>

Nawaar:
Drużyna poszła razem w znanym jej szyku po drodze nic ich, nie zaatakowało jednak, przechodząc dalej weszli do kolejnej sali, gdzie na straży wrót stały dwa orkowe umrzyki. Nawaar widział kolejną walkę z dużymi bestiami, których pokonanie będzie ciężkie jak cholera, ale zdziwił się gdy te otworzyły wrota. Wszyscy stanęli teraz przed wyborem, pójścia dalej lub zostania. Król dał wybór teraz należało się ustosunkować. Ciemnoskóry przekalkulował wszystko czy nie będzie wadził towarzyszą broni. Walczyć umiał dał radę ostatnio i jakoś powstrzymał nerwy, lecz po drugiej stronie mogło być wszystko, wliczając to nieśmiertelnego lisza i jeszcze gorsze kreatury. Syn pustyni przełknął ślinę i zgodził się być jako wsparcie albo mięso armatnie.- Masz moją włócznię królu. Odrzekł niezbyt pewnie, bo to pewnie ta część misji, która nazywa się samobójczą!

Kazmir MacBrewmann:
A chuj. - Idę z wami. Powiedział do króla i czarnego kogoś tam. Krasnolud nawet nie kojarzył jego imienia Podszedł bliżej z nabitą kuszą.

Armin:
- Też idę. - powiedziała pewnie ciemnoskóra. Może i nie miała obycia z magią, ale walczyć potrafiła i miała nadzieję, że ta umiejętność ją uratuje.

Torstein Lothbrok:
Doszli w końcu do wielkiej sali. Decyzja wikinga byłaby prosta. Nie był tchórzem jak jego dowódca.
– Macie mój miecz – mruknął i załadował kuszę.

Egbert:
-Zostaję.-Zakomunikował Egbert.
Mężczyzna wiedział, że niedługo dojdzie do finałowej walki. Napięcie było wprost namacalne i z każdą chwilą zdawało się rosnąć. W starciu z nieumarłym arcymagiem i tak nie przydałby się za bardzo, więc nie było potrzeby ryzykować swojego życia na darmo. Teraz należało zostawić sprawy w rękach zawodowców, którzy w walce z magami i innymi mutantami mają doświadczenie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej