Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Melkior Tacticus:
Elf zarepetował kuszę i ustawił się na tyłach szyku. Jak wcześniej. Nie chciał wiedzieć co jest za bramą.
Marduk Draven:
Za bramą był kolejny korytarz, a na jego końcu niespodzianka... kolejna bram! Jeszcze większa. Wyrzeźbiony miała heksagram, oraz symbol czaszki. Pilnowała jej kolejna para Orksteinów. Ci jednak nie okazali żadnej wrogości wobec drużyny. Nawet otworzyli masywną bramę, prowadzącą do jeszcze większej komnaty.
Tymczasem, Patricia oraz Marduk lawirowali jakimiś tunelami, nie do końca wiedząc dokąd prowadzą. Przeczucie jednak podpowiadało, aby iść dalej.
Dragosani:
Wampir zatrzymał się, niepewny co do widoku orksteinów. Potem jednak, gdy ci nie wykazali przejawów wrogości, szepnął do Evening.
- Miej na nich oko, jeżeli zaatakują, zniszcz ich - polecił anielicy. Wahał się jeszcze czy narażać drużynę na konfrontację z tym, co mogło ich czekać za bramą. Wolałby sam ryzykować życiem. Ale pomoc mogła okazać się niezbędna.
- Nie podoba mi się to - powiedział do grupy. - To na pewno pułapka, więc chcę, aby dalej szli za mną tylko ochotnicy. Pozostali zostaną tutaj i będą pilnować tyłów. - Dał im wybór. Coś czego sam nie miał.
Zaidaan:
Bękart popatrzył niepewnie na orksteiny. Właściwie to miał ochotę strzelić im po bełcie w łeb, jednak nie chciał uruchomić lawiny nieprzewidzianych wydarzeń.
- Ja idę. - odrzekł krótko na wezwanie króla i czekał na odpowiedź reszty. - Chociaż dla pewności odstrzeliłbym te bestie. - szepnął ciszej do towarzyszy.
Melkior Tacticus:
- Ja zostaje. Ktoś musiał no nie? Odpowiedział, nie z tchórzostwa a potrzeby sytuacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej