Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (218/233) > >>

Melkior Tacticus:
Melkior uśmiechnął się na widok tego, czego w sumie szukał. Teraz wysrarczyło poszukać alchemika. Oj wielu by zeszło na zawał widząc ponownie czarnego dracona w barwach Tacticusów. Wrogowie jego rodziny posrali by się na myśl że Aragorn znowu wrócił. Parsknął śmiechem zabierając miksturę i wychodząc na korytarz.

//biore

miksturę dracońskiej siły

Zaidaan:
Emerick nawet nie zdążył mrugnąć kiedy korytarz zalali przeciwnicy, ci słabsi, oraz ci mocniejsi i brzydcy. Gdy mrugnął drugi raz, to żaden z przeciwników już nie żył. Mruknął zawiedziony pod nosem i ruszył w kierunku drzwi na drugim końcu korytarza celując w nie z kuszy gdyby coś nagle wylazło, a gdy znalazł się na wyciągnięcie ręki, spróbował je otworzyć.

Armin:
Walkę, która się odbyła przed kilkoma minutami zignorowała, a może i przespała. Po prostu wyłączyła się na dłuższą chwilę, a kiedy powróciła świadomością do rzeczywistości, wszyscy przeciwnicy padli martwi.
Teraz Armin szła tuż za Emerickiem. Katanę schowała, a za to wyciągnęła kuszę i po chwili była już uzbrojona. Czekała, aż mężczyzna otworzy drzwi.

Dragosani:
- Wygląda na to, że nasza drużyna nie potrzebuje rozkazów - kiwnął głowa na osoby przeszukujące inne pomieszczenia. - Upewnijcie się, że te orksteiny nam nie wstaną za plecami i ruszamy dalej. Szyk taki sam jak przedtem.

Nawaar:
Uzyskawszy odpowiedź, że nie trzeba było pytać, ustawił się w szyku. Nawaar stał w samym centrum grupy jak wcześniej. Ciemnoskóry rozglądał się dookoła czy jakiś przeciwnik, nie wychodzi z boku albo znowu z jakiejś komnaty za ścianą z każdym krokiem, zbliżali się do kolejnych drzwi. Pewnie znowu jakieś monstra się tam czaiły, bo jak mogło być inaczej w kryjówce lisza? Ciemnoskóry będzie musiał solidnie odpocząć po takiej wyprawie to nie na jego nerwy i obycie, walcząc z coraz gorszymi kreaturami.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej