Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (209/233) > >>

Nawaar:
Wszyscy wrogowie padli, zrobiło się dziwnie cicho tak bardzo, nie swojsko, jakby coś czekało. Mauren się nie zastanawiał, tylko śladami elfa załadował sobie kuszę. Nie wiedział co może być w środku, więc na razie walka dystansowa będzie bardziej rozsądna niż bezpośrednie starcie, gdzie od tego są anielice i rycerz. Nawaar korzystając jeszcze z okazji, podziękował Patty. - Dziękuję pani, takie nietypowe to wzmocnienie. Doprawdy jeszcze się z czymś takim nie spotkałem. Dodał, bo nie spodziewał się aż takiej sympatii dla niego. W końcu był tylko maurenem, który kiedyś oferował jej dwa małe kruki. Teraz czując ogromną niechęć, schodzenia w paszczę lwa! Wolał walczyć zapewne jak każdy na otwartym polu, gdzie można zawsze się wycofać. W tunelach natomiast jest ta niedogodność, że może się zawalić albo gdzieś pułapki mogą być zastawione. Ciemnoskóry przełknął ślinę, schodząc za resztą. Na początek cisza i brak oznak życia dla, podniesienia ciśnienia "zwiedzającym". Ślady krwi oraz wyczuwalny zapach, tylko potwierdzały to co władca, wyczytał z krwi zabitego maga, że trafili do laboratorium, gdzie wychodzą mutanci i inne mroczniejsze jednostki. Towarzysze razem szyli dalej do kolejnej pustej sali, potem do następnej krętymi schodami zeszli na dół i do następnej sali. Nawaar splunął, bo miał dość tego zapachu krwi, który z każdą chwilą się nasilał i irytował coraz bardziej, bo sugerował, że zobaczą coś co od zobaczyć się nie da!

Dragosani:
- Słyszycie? - zapytał Drago. - Ktoś tam jęczy. Jakby takie umęczone stękanie. Ech, aż zbyt często się słyszy takie odgłosy w kryjówkach sekt...

Melkior Tacticus:
- Trudno nie słyszeć. Melkior nienawidził sekt. Bardziej niż demonów. Czemu Quartho.... ktoś tam nie mógł być normalnym liszem? Jak no choćby Torreno. Ten chce tylko pieniędzy, no i wykończyć Tacticusów. Choć to można z nim obgadać.

Nawaar:
Mauren nie przywykł do takich rzeczy na co dzień. Wolał nie wiedzieć a nawet lepiej, opuścić to miejsce tak samo szybko jak do niego weszli. Nawaar nie spodziewał się takiego obrotu spraw i jeszcze nie widział dość gówna w życiu jakie zapewne, zobaczy teraz. Sekty, potępieńcy, nieumarli, mutanci na co to komu? Czuł pietra wewnątrz chciał uciekać z nerwów, zaczął wytwarzać mu się pot na czole, a dłonie zaczęły lekko drzeć, trzymał palec na spuście kuszy, która mogła w każdej chwili zwolnić bełta. Nerwów nie miał ze stali jeszcze.

Dragosani:
Dragosani, widząc jak strach zaczyna coraz bardziej zaglądać w oczu Nawaara, podszedł do niego. Słyszał jak szybko i głośno bije serce maurena.
- Spokojnie - powiedział cicho. Położył mu dłoń na ramieniu. - Oddycha głęboko i powoli. Nie jesteś tutaj sam, a my nie zostawimy nikogo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej