Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pamięć stali

<< < (3/6) > >>

Arivel:
Strażnik, uświadomiwszy sobie że oto stoi przed nim kanclerz koronny we własnej osobie, wyprężył się mimowolnie na baczność, w ostatniej tylko chwili powstrzymując regulaminowe strzelenie obcasami. Nie był służbistą, daleko mu było od tego typu postaw, wszak był tylko strażnikiem miejskim w Atusel, ale czuł podskórnie że tak ważnej osobie w państwie powinien poświęcić nieco więcej uwagi niż rzucona od niechcenia uwaga.
- Przepraszam pani, nie poznałem w ciemnościach - wytłumaczył się gwardzista - Nazywam się Garwin. Wiemy że Heborn, zarządca owego przybytku, prowadził spokojnie swe interesy, gdy nagle poprzedniego wieczora został napadnięty przez grupę zbirów. Zabili go, wynieśli co cenniejsze rzeczy i spalili sklep. Wciąż poszukujemy sprawców. Myślę w strażnicy uzyska pani dokładniejsze informacje, ja nie biorę udziału w dochodzeniu, pilnuję jedynie by nikt niepożądany nie zaglądał do sklepu - mówiąc to zerknął na maurena, ale nic więcej nie dodał.

Samir tymczasem oglądał wnętrze spalonego budynku. Na pierwszy rzut oka ślady potwierdzały słowa Garwina. Ciężko było określić czy na pewno sklep został okradziony, bowiem wszystkie meble doszczętnie spłonęły, jednak mauren widział ślady gdzie polano je i ściany jakąś łatwopalną cieczą. Udało mu się również ustalić źródło pożaru - zwykła pochodnia rzucona w kałużę z owego zapalnika. Więcej informacji Samir mógł zdobyć wchodząc do środka i sprawdzając dokładnie co się wydarzyło.

Patty:
Widząc szybko poprawiającego swoje zachowanie strażnika Patty oceniła go pozytywnie. Wiedziała jak potrafią nużyć nocne warty, gdy wszyscy inni zajmowali się ciekawszymi sprawami jak szukanie sprawców, przesłuchiwanie świadków i tym podobne. Dobrze jednak o nim świadczyło, że raz rozpoznawszy pozycję swojego rozmówcy potrafił się poprawić.
- Nie przejmuj się moim towarzyszem, to ochroniarz - anielica uspokoiła strażnika - Co do sklepu zaś... Możemy wejść? Heborn szukał dla mnie pewnego przedmiotu i chcę sprawdzić go tam przypadkiem go tam nie ma lub nie zostały jakieś wskazówki. To nie jest coś na co zwróciłaby uwagę straż miejska - Patty uśmiechnęła się delikatnie - Potem udam się oczywiście na posterunek, pomogę wam złapać sprawców, jeśli jeszcze tego nie zrobiono.

Arivel:
- Oczywiście. Zna pani oczywiście zasady, proszę w miarę możliwości niczego nie dotykać, a wszelkie nowe poszlaki zgłosić straży - strażnik podszedł do wejścia i odsunął blokujące je drzwi. Wyważone najpewniej przez morderców, zostały potem wstawione mniej więcej na miejsce przez straż miejską, raczej pretekstowo niż w celu faktycznego zamknięcia budynku - Gdyby czegoś pani potrzebowała proszę dać znać, będę tu do północy, potem mnie zmieniają.

Patty:
- Postaram się niczego nie zepsuć - zapewniła Patty i skinęła głową na Samira - Chodź, nie mamy całego dnia - mówiąc to minęła dzielnego strażnika Garwina i wkroczyła do wnętrza spalonego budynku. Mimo ze pożar miał miejsce wczoraj, anielica miała wrażenie że miejsce to jest cieplejsze niż być powinno. W powietrzu unosił się ciężki do wytrzymania swąd spalenizny, duszący niemal. Starając się płytko oddychać kobieta szła dalej, do głównego pomieszczenia.

Samir:
- Idę przecież - mauren oderwał się od framugi okna i skinął głową strażnikowi, wchodząc za anielicą do środka. Czując duszący wręcz smród spalenizny przewiązał arafatkę, osłaniając usta i nos. Nie było to rozwiązanie idealne, ale przynajmniej nie wdychał już pyłu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej