Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Niewiasta i dwóch wojaków

<< < (6/9) > >>

Kendes z śniącego ognia:
- Czym ON się zajmuję. Poprawiła cię Sara wykazując zdecydowany dystans co do zabaw Salaranda.
- Nonsens cokolwiek co robi Salarand zawsze wychodzi na dobre, cały czas przychodzą tutaj różne osoby dziękując za pomoc Salaranda, czasem nawet płacą mu za pomoc, część zarobionych w ten sposób pieniędzy daje nam, a część wydaje na uzbrojenie, bardzo długo na nie zbierał. Dziewczyna odsunęła jedno z krzeseł od stołu, podczas wypowiedzi, by móc przysiąść się do Olgi i Sary. - Wiem też że dzisiaj jest dla niego bardzo ważny dzień, tak więc postaraj się mu pomóc jak tylko możesz.
- Ale żadna z nas nie wie czemu ten dzień jest taki ważny, co jest dziwne zwykle składa raport dla "Królowej" oznajmiając co dzisiaj uczynił.

Olga:
Słysząc odpowiedź starszej kobiety skinęła głową.
-Nie wydaje się trochę za młody na posiadanie broni?- pytanie to wypowiedziała niepewnie, jednak nie mogła się powstrzymać, żeby tego nie zrobić. Chciała zrozumieć sytuację w jakiej się znalazła i to co dzieje się w tym domu.
Gdyby nie to, że przed chwilą usłyszała od Sary, że ich rodzice zniknęli, byłaby pewna, że kobieta, która się do nich dosiadła jest ich matką.
-Jestem Olga. - przedstawiła się uświadamiając sobie, że nie zna imienia starszej kobiety.

// W tym miejscu "starszej" ma zaakcentować tylko, że jest starsza od Olgi, nie że jest staruszką :D

Kendes z śniącego ognia:
//spx.

- Jestem Barbara zwana także królową.
- Dopóki kupuje mi lalki może nosić sobie co tylko chce!
- Być może za młody, ale pozwolenie ode mnie wyrobił sobie ciężką pracą. Poza tym to tylko drewno, chciał kupić profesjonalne uzbrojenie Karena... //Wyprawa nie jest w żaden sposób sponsorowana przez Karena. ...,ale nie pozwoliłam mu tego zrobić.
Pewnego wieczoru przyszedł strasznie umęczony, położył siedemdziesiąt grzywien na stole i zasnął na krześle, ten chłopak to zagadka.

Stukania ustały, pewnie Salarand wziął się do prac wykończeniowych.

Olga:
Odpowiedź kobiet trochę ją zaskoczyła. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że nikt nie interesuje się tym, co może przydarzyć się chłopcu. W jej domu nigdy się nie przelewało, jednak dopóki jej rodzicie żyli zawsze się o nią troszczyli i dbali, żeby nic się jej nie stało. Z drugiej strony, jeśli dobrze zrozumiała, Salarand nie miał rodziców...
-Więc nie macie pojęcia co on robi?

Kendes z śniącego ognia:
- Najmniejszego, tak jak mówiłam nie za bardzo mnie to obchodzi, nie zrozum mnie źle lubię go traktuje, go jak brata, ale mam dość tych jego zabaw fantasy.
- W każdy inny dzień tylko nie dzisiaj. Tak w ogóle opowiedz coś o sobie, ledwo cię znamy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej