Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Niewiasta i dwóch wojaków
Olga:
Na słowa Barbary dziewczyna uśmiechnęła się lekko.
-Ja również dopiero przed chwilką was poznałam. Więc jesteśmy w sumie na tym samym etapie.
Olga zamilkła na chwilę. Nie miała kompletnie pojęcia co mogła im o sobie powiedzieć.
-W każdym razie niedawno się tutaj przeprowadziłam i jestem zielarką. Nie wiem co innego mogłoby was interesować.- w końcu odpowiedziała otwarcie.
Zerknęła w stronę korytarza. Była ciekawa jaką to wyprawę szykuje chłopiec i w czym będzie mogła mu pomóc, jeśli jeszcze będzie potrzebował pomocy.
Kendes z śniącego ognia:
- Cokolwiek opowiadaj, może jakieś zdarzenia z życia? Coś ciekawego. Odrzekła małolatka na jakże nudną odpowiedź Olgi.
- Hmm nowa i zielarka... byłaś już u Welissy? prowadzi sklep z przeróżnymi ziołami które można znaleźć po całym kontynencie, a może jeszcze więcej, mogłybyście zostać przyjaciółkami, albo powymieniać się wiedzą zielarską.
Olga:
-Welissa, tak? - słysząc imię nieznajomej zielarki spróbowała ja zapisać w pamięci.
-Jedyną osobą, która chciała opowiedzieć mi trochę o roślinach stąd, była Elena. Pokazała mi kilka przydatnych ziół. Oprócz tego znam kwiaciarkę, która prowadzi sklep niedaleko, ale niestety jej wiedza nie odbiega bardzo od mojej, więc niewiele możemy się od siebie nauczyć. Mogłabyś mi powiedzieć gdzie mogę znaleźć Welissę? - wiedza jak mogłaby znaleźć kobietę bardzo by się jej przydała i na pewno dużo ułatwiła.
Kendes z śniącego ognia:
- Hmm pomyślmy... wiesz gdzie stanowisko ma Karen? ten sklepikarz od uzbrojenia co wspominałam o nim wcześniej, jego stanowiska znajduję się na dzielnicy handlowej, to niedaleko niego jest budynek bardzo jaskrawy i czuć od niego ziołami nawet z drogi, nie wiem jak ci to wyjaśnić lepiej, najwyżej się pokręcisz.
- Różni do niej chodzą, alchemicy,zielarze, żulki. Ci ostatni najczęściej, kupują coś o nazwie ,,bagienne ziele"
Po ostatnich słowach Sary zza korytarza wychylił się Salarand w swej pełnej zbroi skórzanej, razem z wcześniej nie widzianą tarczą. Skóra w zbroi zabarwiona była na szarawy, metaliczny kolor, który mógł zmylić nieuważnych z stalą bądź innym żelastwem, poza tym zbroja posiadała zielone naramienniki wykonane z grubego futra oraz białą bawełnianą osłonę na górne partie nóg. Na środku napierśnika jak i na tarczy widoczne były symbole słońca. Jednak w jego pancerzu brakowało hełmu który Olga widziała jak pierwszy raz go zobaczyła.
//Ignoruj hełm
//Sorry za słaby opis. Wyśle ci kp Salaranda jak skończę notatki.
Olga:
Pokiwała głową słysząc odpowiedź Barbary.
-Poszukam. Powinnam znaleźć.
Już chciała zapytać czym może być "bagienne ziele", jednak właśnie w tej chwili do pokoju wszedł Salarand. Obejrzała go od stóp do głów i pokiwała głową z aprobatą.
-Teraz wyglądasz jak bardzo poważny rycerz. - uśmiechnęła się przypominając sobie jednocześnie komiczny hełm z drewnianej miski, który miał na sobie kiedy wchodzili do domu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej