Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian IV - Grobowiec Sterlinga von Hohensteina

<< < (10/28) > >>

Marduk Draven:
- I co, oczekujesz, że będę zapierdalał przez pół okrętu nosząc zbroję na rękach, albo zmarnuję jakieś pół godziny aby ją ubrać tylko by ją zdjąć?

Zaidaan:
Veris zmierzało ku końcowi, ale mimo tego pyłki rozprzestrzeniały się po całym Valfden bez większych problemów stając się istną zmorą dla alergików tak samo jak dla Emericka. Dla Emericka, który musiał przebyć drogę ze stolicy do Atusel w towarzystwie łąk, pastwik i innych równinnych terenów, na których roi się od pyłków. Biedny Hetman przez całą drogę był atakowany przez alergię i kichał co kilka sekund prawie spłoszając Tigrida, na którym jechał. Musiał jednak jakoś przezwyciężyć swojego największego wroga i dotrzeć do portu gdzie powinna czekać cała kompania szykująca się na kolejną wyprawę. Emerick popędził konia i jak najszybciej ruszył do Atusel. W mieście zszedł ze swojego wierzchowca, żeby go trochę odciążyć i trzymając za lejce prowadził przez miasto, gdzie resztę drogi przebył na piechotę co by też nogi rozprostować. W końcu też znalazł się w porcie gdzie śmierdziało rybami na kilometr, jak nie więcej. Zaczął się błąkać po porcie w poszukiwaniu odpowiedniego okrętu.

TheMo:
Odgłosy kłótni zgrały się z dźwiękiem pancerza rzucanego na pokład. Themo zdjął z siebie górną część zbroi pozostając jedynie w butach, nagolennikach i nieśmiertelniku. Końcówka Veris, piękne słoneczko na niebie, zaraz wypłyną, co się będzie prażył w tej zbroi. Tak roznegliżowany stanął pomiędzy krasnoludem a marszałkiem.
- Marduk, po prostu zanieś ją do kubryku. Kazmir, przestań się rządzić i pomóż mi z olinowaniem.
Oby nie musiał ich uspokajać przez całą podróż, bo go szlag trafi i kogoś wywali za burtę, albo sam wyskoczy.

Marduk Draven:
- Mów następnym razem, że nie ma więcej kajut.- dodał. Wszedł do kajuty, w której założył jeszcze nagolenniki. Wziął pas z bronią, Rękawice włożył w kirys, ten w łapy a hełm pod pachę. Zaniósł do kubryku, gdzie położył na wybranym łóżku i wrócił na pokład.- Armaty sprawdzę.- oznajmił i poszedł na jedną z ruf, gdzie sprawdzał czy armaty są dobrze ustawione, czy nie wypadną, czy kule są przy nich, czy lufy są czyste, a lonty nie są mokre.

Pelikaner ibn Atakur:
Pelikaner podszedł do Kazmira
-Ja się na statkach nie znam, ale umiem gotować. Bedem kucharzem co ty na to?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej