Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian IV - Grobowiec Sterlinga von Hohensteina
Melkior Tacticus:
- A ja was wszystkich każe przeciągnąć pod kilem... - Mruknął pod nosem - Dobrze Pelikanie, kuchnia jest na dole.
Emerick odnalazł właściwy statek.
Kazmir MacBrewmann:
Kazmur poszedł wpierw do kajuty Pierwszego by zdjąć zbędne żelastwo. Potem poszedł pomóc Themo. Nadal czekali na Emericka.
Zaidaan:
Port w Atusel mały nie był, przez co również znajduje się też wiele okrętów i gdyby nie kłótnia Marduka z Kazmirem to pewnie nigdy by nie odnalazł tego statku. Na szczęście słychać ich było nawet i mile od nich w pełnym jazgocie. Emerick starł pot z czoła, bo jednak była końcówka Veris, a on chodził w niepłytowej zbroi z szarej rudy. Czym prędzej ruszył w kierunku źrodła odgłosów awantury i wszedł po trapie na pokład. Rozejrzał się po nim i widział same znajome twarze, no, prawie.
- No, no, wasze darcie mordy słychać w całym Atusel. Ahoj, kamraci!
Melkior Tacticus:
- Achuj Emerick. Przywitał Emericka zwyczajem pewnego dziwnego ludu. - Skoro wszyscy są, wciągnąć trap, zabezpieczyć luki. Cumy rzuć, żagle na jedną trzecią masztu. Powiedział stając za sterem. Okręt nie stał na kotwicy.
TheMo:
- Czołem szeregowcu hetmanie!
Przywitał się z przybyłym Emerickiem i pomachał mu jedną ręką. Drugą trzymał za linę od żaglu i przy pomocy krasnoluda rozwinął go na jedną trzecią, zgodnie z rozkazem. Chwila wysiłku, węzeł i już mogli wychodzić z portu, jak tylko reszta upora się ze swoimi zadaniami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej