Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian IV - Grobowiec Sterlinga von Hohensteina
Melkior Tacticus:
- No to giy, kupimy teraz czy po powrocie?
Pelikaner ibn Atakur:
A Pelikaner stał, patrzał i słuchał jak pieprzeni złodzieje, no bo niby jak zarobili takie grube pieniądze co nie? Palą fajki, mówią o tysiącach grzywien jak o małych sumach.-Też bym miał tyle pieniędzy gdybym kradł.-na co wskazuje kolor skóry maurena. Przywitał się, lekko schylając głowę, z przybyłymi kompanami.
TheMo:
- Cóż, jeszcze mamy fregatę, ale to sporo luda potrzeba do obsługi. A mniemam, że to ma być nieco bardziej skryte, niż to w Mirtach.
Sięgnął dłonią do paczki Marduka, uprzednio odwzajemniając uścisk. Z uśmiechem poczęstował się skrętem. Te miodowe były o niebo smaczniejsze od zwykłego tytoniu, jaki miał w sakiewce. A miał go tyle, że już ledwo nadawał się do palenia. Sięgnął po niego dłonią, lecz znalazł coś innego.
- O Melkior, mam coś dla ciebie.
Wyjął wykuty dla komandora nieśmiertelnik i rzucił go elfowi, by ten mógł go spokojnie złapać.
- Dla ciebie Kaziu, też zrobię.
Dodał na koniec, cały czas trzymając nieodpalonego skręta w wargach.
//Oddaję:
Nazwa: Nieśmiertelnik Melkiora.
Opis: Niewielki naszyjnik z wygrawerowanym imieniem, symbolem Bękartów i godłem rodu Tacticus.
Marduk Draven:
- O.- odrzekł. Wyjął zapałki, jedna z nich odpalił, zapalając ten, który w ustach trzymał Themo. Następnie machnął tlącą się zapałką, powodując że zgasła i wyciepał ją za siebie.
//Zostaje 9 skrętów i 26 zapałek.
Kazmir MacBrewmann:
- Mhm. No ten, to co. Płyniemy już tą krypą czy idziemy kupić bryg. Bo nie powiem, zdałby się nam lepiej skoro mamy zawinąźć po rum i pewnie nie tylko. A wiecie... piraci. Pociągnął z fajki. - Sie kurwa namnożyło tego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej