Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Posłańcy śmierci
Patty:
Druga z harpii zdechła. Stalagmity którymi posłużył się Nawaar do jej zabicia kompletnie zrujnowaly truchło stworzenia, nie było tam nic co mauren mógłby pozyskać jako trofea. Druga, postrzelona harpia była w całości, Nawaar mógł spokojnie zbezcześcić i okaleczyć jej zwłoki w celu pozyskania szponów czy kłów.
Tymczasem dzielny myśliwy wynurzył się w końcu z krzaków, pokryty liśćmi i połamanymi gałązkami.
- Uf... To było straszne, ale daliśmy radę.
Nawaar:
Harpie zakłócające spokój nareszcie zdechły, nie robiąc przy tym nikomu krzywdy. Jedna była zmasakrowana przez stalagmity i nic w ząb z niej się, nie dostanie natomiast z drugiej da się pozyskać kilka ciekawych rzeczy. W końcu również pojawił się i łowca, wołany jakiś czas temu. Drań ukrywał się, żeby wszystko zgarnąć zapewne dla siebie. - My?! Zadał pytanie, patrząc na mężczyznę. - Sam je utłukłem, ratując tobie życie i twemu krukowi, powinieneś oddać mi część skór, które ode mnie dostałeś, o ile jesteś honorowy, a teraz weźmy te pisklaki i rozejdźmy się w swoje strony. Arogancja człowieka trochę zeźliła ciemnoskórego, ale w końcu będzie mógł położyć łapki na czymś znacznie cenniejszym niż skóry jeśli, łowca wywiąże się z umowy.
Patty:
- O nie nie, tak się bawić nie będziemy - myśliwy sięgnął do rękojeści przypasanego sztyletu - Zabieram skóry i kruka czy mamy problem?
Nawaar:
Nawaar właściwie nie wiedział, o co chodzi? Wszystko było niemal skończone i pozostało jedynie pójść w swoje strony, ale widocznie żądza trofeów musiała paść człowiekowi na głowę, bo teraz chciał wszystko i to jeszcze z groźbą! Mauren podniósł kuszę, celując człekowi w między oczy. - To mamy problem. Chcesz żyć? Jedna sekunda i bełt wyląduje w twojej głowie. Teraz oddawaj wszystko, spieprzaj żebym więcej ciebie, nie widział albo walcz. Ciemnoskóry mógłby go zastrzelić na miejscu, ale ktoś może kręcić się w tych rejonach, także postanowił dać człekowi czas do namysłu, a nie miał go dużo!
Patty:
Mężczyzna którego imienia nigdy nie poznałeś nic nie odpowiedział. W jednym, zaskakującym susie znalazł się tuż przed tobą, uderzeniem łokcia wytrącając ci kuszę z rąk, broń upadła w ściółkę, a sam napastnik zamachnął się wyszarpniętym zza pasa sztyletem.
Napastnik
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej