Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Posłańcy śmierci

<< < (4/17) > >>

Patty:
//Uważam że możesz pozyskać poroże.

Sprawne ręce maurena szybko oddzieliły poroże martwego jelenia od reszty ciała, zapewniając Nawaarowi cenne trofeum. Idąc w stronę wzgórza słyszał co i rusz wycie z różnych stron - tak się bowiem komunikują ze sobą wilki w stadzie, stale przekazując informacje o swojej lokalizacji do pozostałych osobników. To sugerowało że wilki są, przynajmniej w tym momencie, rozdzielone.

Nawaar:
Mauren schował poroża do torby, żeby móc je sobie powiesić na ścianie. Następne kroki, które czynił mogły być dla ciemnoskórego ostatnimi, więc tak jak wcześniej był ostrożny jak cholera. W głowie kalkulował każdy swój krok idąc w stronę wzgórza, gdzie stado wilków się zatrzymało nawzajem, się informując o stanie położenia każdego członka stada. Nawaar przełknął nerwowo ślinę, żeby dobrze pokierować swe kroki, mówiąc dobrze miał na myśli to mniej liczne grono wilków. Teraz nadeszła chwila prawdy, bo Nawaar postanowił pójść najpierw w prawo, żeby oszacować ilość wilków i robił to tak ostrożnie na ile potrafił.

Patty:
Idąc ostrożnie Nawaar napotkał w końcu swoje upragnione cele - wilki. Stały sobie spokojnie dookoła małego stawku w liczbie dwóch sztuk, chłepcząc w zapamiętaniu wodę. Zwrócone były, jak to się mówi, dupami w stronę maurena i póki co nie widziały go. Mężczyzna stał też od zawietrznej, na szczęście dla niego i nie wyczuły jeszcze jego zapachu.

Dwa wilki
//Dystans od ciebie do wilków wynosi 14 metrów, stoją tyłem do ciebie.

Nawaar:
Nawaar zakradając się w prawą stronę pagórka, nie zdał sobie nawet sprawy jak wieje wiatr, jednakże wiatr był po jego stronie. Muaren nie mógł wiedzieć jaka ilość zwierząt będzie po tej stronie, lecz los mu sprzyjał, gdyż miał zaledwie dwie sztuki przed sobą do tego stały one tyłem, jednakże odległość była w miarę rozsądna i można było zaatakować, nie informując pozostałej grupy zwierząt. Mauren musiał to dobrze przemyśleć, żeby nie dać się czasem zabić, tylko w tym wypadku trzeba było walnąć z przytupem.
    Ciemnoskóry przełknął ślinę, schował kuszę, dobywając noża i sztyletu, wybiegł za skał. Wiatr jeszcze lekko przerzucił mu włosy i bez zbędnych krzyków, skoczył do góry, by wylądować pomiędzy wilkami. Podczas spadania wilkowi po prawej stronie, wbił sztylet w czubek głowy, po sam sztych. Ostrze przebiło skórę, kości czaszki i w końcu wylądowało w mózgu. Leśne stworzenie nie miało szans na zrobienie ruchu. Drugi wilk również niczego, nie zdążył wykonać, gdy chciał otworzyć paszczę, żeby zaalarmować resztę Nawaar wrzucił mu do środka ryja nóż. Ostrze noża wbiło mu się w podniebienie, ale nie zabiło bestii od razu jednak to ją nieco zakrztusiło, co dało szanse na dobicie zwierzyny. Mauren szybko doskoczył do wilka, dobywając drugi nóż i wbijając go w gardło, po czym jeszcze je przeciął. Krew z tętnicy wyleciała do góry, brudząc twarz ciemnoskórego jak i pociętą koszulę wraz ze spodniami.
Walka choć fartowna miała swój koniec, ale trzeba było zobaczyć czy pozostała część stada, nie miała czasem ochoty podejścia w miejsce, gdzie stał ciemnoskóry. Dlatego na razie szybko wyciągnął sztylet z dwoma nożami, które oczyścił następnie pochwycił kuszę, czekając chwilę czy wszystko przebiegło zgodnie z planem.

       

Patty:
Wszystko poszło zgodnie z planem, wilki padły martwe. Nic się nie zbliżało, przynajmniej póki co, a zwierzaki leżały tak martwe jak je Nawaar zostawił.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej