Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

ÂŚpiew Duszy

<< < (18/24) > >>

Funeris Venatio:
- Pięknie to tutaj było, schlali się jednak któregoś razu król z całą bandą i poniszczyli trochę. Nie było kiedy naprawić. Ale przyszła wiosna, czas się wziąć do roboty! Napijesz się czegoś najpierw?

Olga:
-Nie dziękuje -dziewczyna uśmiechnęła się. - Mogę od razu się czymś zająć. Tylko powiedz mi od czego chcesz zacząć i co w ogóle planujesz tutaj zrobić.

Funeris Venatio:
- Ale to musimy przejść na tyły budynku, bo tam jest też drugi ogród. Zresztą, i tak musimy przejść przez rezydencję.
Butch wskazał kierunek i sam ruszył przed siebie, trzymając ciągle paczuszki z herbatami. Jego stopy chrzęściły ponad żwirem, nawet zważywszy na fakt, że był on niziołkiem i miał niezwykle cichy chód. To był taki specjalny żwir, antywłamaniowy. Głośny skurwysyn, ale działał. Podeszli więc pod drzwi wejściowe, grube, dębowe, wzmocnione blachą stylizowaną na roślinne motywy. Butch nacisnął klamkę i wszedł do środka. Poprosił, by Olga nie wystraszyła się, jeżeli nagle zobaczy orka lub trzech, gdyż Lord Funeris Venatio posiada dodatkowym trzech najemników, których szkoli i trenuje na seryjnych zabójców i oprawców. Potem od razu buchnął śmiechem i kobieta nie wiedziała, czy niziołek sobie żartował, czy nie.

Olga:
Ruszyła za niziołkiem po chrzęszczącym żwirze, a później do domu. Słysząc o orkach trenujących na seryjnych zabójców i oprawców dziewczyna zaniepokoiła się. Zaczęła się jednak zastanawiać czy pójście z nieznajomym niziołkiem do rezydencji jakiegoś Lorda, było dobrym pomysłem. Tak naprawdę Butch mógł ją zaprowadzić gdziekolwiek i Olga nie musiała wyjść z tego w pełni zdrowa.
-Postaram się nie krzyczeć na ich widok - odpowiedziała spokojnie.

Funeris Venatio:
Orkowie się nie pojawili w budynku, bo jak się okazało, wszyscy trzej byli na zewnątrz. Nieco nieroztropnie zostawili odblokowane drzwi, więc Butch z Olgą po prostu weszli do domostwa nieniepokojeni. Przywitali się wcale kulturalnie z Olgą skinieniem głowy, jeden nawet chciał coś powiedzieć, ale akurat popijał wodę z bukłaka i tylko zabulgotało. Kitzen, Grefa i Tangren, gdyż takie nosili imiona, wyposażeni byli w łopaty, grabie i oskardy. Gdzieś obok stała taczka, śmierdzący wór nawozu, do tego wielka skrzynia pełna posortowanych nasion.
Butch podszedł do tejże skrzyni, otworzył zielnik, który rozłożył na skleconym naprędce stole i spojrzał na kobietę.
- Mówiła panienka, że jest zielarką. W takim razie, jeżeli łaska, co możemy zasiać? Mamy tutaj wszystkie najpopularniejsze rośliny. Coś na wzdęcia, lecznicze, a może i znajdziemy coś na biegunkę? Ja się mało znam, nie chcę pomieszać nazw i właściwości...

LINK DO ZIELNIKA!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej