Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŚpiew Duszy
Olga:
-To bardzo miło z twojej strony. Ale raczej nie nadaję się na projektantkę ogrodów. Prędzej już przygotowałabym twojemu Lordowi napar na ból głowy. - przysiadła obok niego na ławce.
-Ale jeśli szukasz kogoś do pomocy w ogrodzie, to przez jakiś czas chętnie ci pomogę. Obecnie i tak nie mam żadnego zajęcia.
Funeris Venatio:
- Hmm... Jakieś damskie oko zawsze się przyda. Właśnie miałem wracać w okolice dworu, to może przejdziemy się od razu tam, panienko Olgo? Ocenimy stan ogrodu i zobaczymy, co da się z nim zrobić. Hm?
Olga:
Olga skinęła głową. Zajęcie jak zajęcie. Praca w ogrodzie na pewno nie była czymś niesamowitym i wymagającym niezwykłych zdolności, jednak dziewczyna lubiła dłubać w ziemi. Przez chwilę pomyślała o swojej chatce i ogrodzie, które zniszczono, a o które bardzo dbała. Jej myśli powędrowały do zadbanych rabatek z ziołami. Nie było to miejsce spektakularnie i pewnie większość przechodniów nie poświęciłaby tamtemu miejscu dłużej niż chwilowe zerknięcie, ale Olga była z niego zadowolona. Szczególnie z faktu, że te mało wyróżniające się zielone rośliny pomogły nie jednej osobie z okolicznej wioski.
- Chodźmy.
Funeris Venatio:
No i poszli. I dotarli. Ale po drodze też się działo.
Szli sobie tak w miarę spokojnie, a Olga na początku asekurowała jeszcze trochę Butcha, gdyż nie był on pewny, czy znowu mi się w głowie nie zakręci. Nie jadł wiele dzisiaj, a dobijało już południe, więc był po prostu nieco osłabiony. Zalatany po mieście, będzie musiał przygotować jakiś posiłek dla siebie i trzech orków, którzy w zastraszającym tempie opróżniali składy i spiżarnie. Nie dzielił się jednak spostrzeżeniami z Olgą, nie jej to były teraz zmartwienia.
Po dłuższej chwili dotarli przed do dzielnicy szlacheckiej. Minęli kilka okazałych dworów i stanęli przed rezydencją byłego barona Funerisa Venatio. Dwupiętrowa, podpiwniczona willa, bielona, w delikatnymi, kolorowymi wstawkami i misternymi płaskorzeźbami. Od głównej ulicy prowadziła do niej alejka, wyłożona drobnymi kamyczkami. Po obu stronach zadbany trawnik i miejsce, w którym kiedyś stała fontanna. ÂŁadna fontanna, tylko jakiś nieuważny i nieodpowiedzialny człek ją obrócił w perzynę. Teraz stał tam tak zwany skalniak, obłożony kamieniami kopiec ziemi, na którym zaczynały kwitnąć kwiaty.
- No, jesteśmy na miejscu.
Olga:
Wchodząc do dzielnicy szlacheckiej dziewczyna zachwyciła się pięknymi budynkami i zadbanymi posiadłościami. W duszy zazdrościła bogatym osobistościom, które stać na tego rodzaju domy. Ona nigdy nie będzie miała możliwości posiadania czegoś tak pięknego.
Wchodząc na posiadłość Lorda Olga rozglądała się z zainteresowaniem.
-Pięknie tu- powiedziała cicho, gdy już nacieszyła widokiem oczy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej