Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŚpiew Duszy
Olga:
Dziewczyna speszona skinęła głową orkom. Przyjrzała się im przez chwilę uważniej, jednak przypominając słowa o zabójcach odwróciła wzrok. ÂŻwawo ruszyła w kierunku niziołka i pochyliła nad skrzynią. Wzrokiem zaczęła obejmować przeróżne nasiona i spróbowała zidentyfikować chociaż część z jakże okazałej kolekcji.
- Twój Lord chce mieć tutaj mały ogródek zielarki?
Funeris Venatio:
Butch obrócił się w każdą stronę, jakby sprawdzał czy nie jest podsłuchiwany. Upewniony, że tajemnica pozostanie między nimi, przynajmniej do czasu, aż któreś z nich wypapla to komukolwiek, nachylił się lekko nad kobietą, zasłonił usta dłońmi, tworząc jakby tubę czy rurę i rzekł:
- A grom go wie. - Wzruszył ramionami rozbrajająco szczerze. - Ja mieszkam tutaj więcej i częściej niż on, jeżeli mam być szczery. On nigdy nie miał problemów z takimi akcjami, czasem zdarzało mu się powiedzieć, że przydałoby się to i to pod ręką, więc się za to zabieram.
Dłonią wskazał metry i metry przestrzeni, na razie będące trawnikiem, ale szybko mogły zamienić się w równe grządki i rabatki.
- Plan jest taki... - zawiesił głos, podnosząc palec wskazujący. Prawej dłoni. - Mamy roślin bez liku, potrzebuję ledwie kilku, najpotrzebniejszych, które by można było posadzić i które by mogły się przydać. Mamy nadzieję, że żadne lecznicze czy przeciwbiegunkowe nigdy się nie przydadzą, ale sama panienka wie, jak przyciśnie, to nie ma zmiłuj. Plus jakieś standardowe cebule, ziemniaki, buraki, czy coś takiego, żeby było na zupę - dodał jeszcze na koniec.
Olga:
Olga uśmiechnęła się na "konspiracyjne" zachowanie niziołka i pokiwała głową.
-Dobrze, w takim razie weźmiemy te trzy. - wskazała kolejno na ziele lecznice, brzuchowiec i starost górski.
- To rośliny kilkuletnie, więc po posadzeniu będzie można z nich korzystać przez długi czas. Myślę, że jeśli posadzicie z dwa krzaczki to powinno wam tutaj wystarczyć. Ten ostatni, - tutaj dziewczyna wskazała na starost górski, -jest naprawdę duży, więc będzie potrzebował trochę więcej miejsca. A poza tym ziemniaki i marchewki to chyba wiesz jak posadzić i jak wyglądają, prawda? - Ostatnie zdanie Olga wypowiedziała z uśmiechem.
Funeris Venatio:
- No wiem, wiem. Ziemniak to takie czerwone, okrągłe. Zielone liście ma. A marchewka to to, od czego się płacze jak się kroi. I ma warstwy. Najważniejsze.
Olga:
Dziewczyna roześmiała się szczerze i pokręciła głową.
- Czym ty się właściwie zajmujesz w posiadłości?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej