Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

ÂŚpiew Duszy

<< < (15/24) > >>

Olga:
Zirytowana Olga odetchnęła głośno wypadając na ulice.
Co za oszołom! Najpierw wypytuje mnie o kwiat, jakby był nie wiadomo jak cenny i trzymał go dla naprawdę szczególnego klienta, by za chwile mi powiedzieć, że kosztuje dwadzieścia grzywien. Potem nagle oskarża o udział w kradzieży i wypytuje o Abla, jakby święcie przekonany, że to on może być sprawdzą, żeby na koniec prosić o pomoc i znów zadawać jakieś głupie pytania...- dziewczyna mruczała pod nosem rozeźlona, oddalając się jak najszybciej od sklepu. Nie zwracała uwagi, w którą stronę podąża. Chciała znaleźć się jak najdalej sklepu i dziwacznego jegomościa o imieniu Artur.

Funeris Venatio:
Olga ruszyła przed siebie, naprawdę podążając w pierwszym lepszym kierunku, nie patrząc zbytnio dokąd zmierza. Mijała wcale schludne uliczki, odżywające po zimie, wybuchające feerią barw. Każdy przystrajał swój dom, kram, warsztat, stosując tablice z różnego drewna czy metalu, używając przeróżnych barwników, wy wydobyć siebie ponad innych. Kobieta zniknęła w tłumie, który poniósł ją, a ona niosła się razem z nim. Nie zważała na odległość, ani na otaczającą ją rzeczywistość. Skręciła w jedną uliczkę, drugą. Poczuła wreszcie bardzo przyjemny, aromatyczny zapach, przywodzący na myśl leśne mateczniki. Był inny niż zakrzyczane i spocone ulice. Nie zdążyła się nad nim wiele zastanowić, gdy wpadła na kogoś. Niewielki jegomość, niziołek, akurat odwrócił się w drugą stronę, wpadł więc na równie nieuważną Olgę.
- Najmocniej, ja... - zaczął mówić, łapiąc się za głowę i zbierając z ziemi paczuszki od których pachniała przeróżnymi ziołami, jak się zdawało. Co chwila zerkał na kobietę, nie wiedząc, czy ją przepraszać, czy ratować pakuły przed zadeptaniem. Z całego tego wahania nie robił tak naprawdę nic z tych dwóch, skacząc w popłochu.

Olga:
W pewnym momencie dziewczyna odbiła się od czegoś i spojrzała w dół. Zauważając niewysokiego jegomościa i rozsypane pakunki od razu pochyliła się i zaczęła pomagać mu je zbierać.
-Nie to ja przepraszam. Nie patrzyłam dokąd idę.
Zebrała kilka zawiniątek i ustawiła je niedaleko niziołka.

Funeris Venatio:
Ten pozbierał je wszystkie, wrzucił na powrót do torby i wyprostował się. Dodało mu to kilka centymetrów, ale nadal nie starczało, by dorównać ludzkiej kobiecie. Chciał chyba wyciągnąć rękę w jakimś geście, Olga nie zdążyła się przekonać jakim, gdyż niziołek zatoczył się lekko, chwycił za głowę i dał niepewny krok w tył. Wydawało się, jakby pociemniało mu przed oczami.

Olga:
Olga zaraz złapała niziołka i potrzymała go.
-Wszystko w porządku? - spogląda zaniepokojona na niewielkiego jegomościa. Na początku myślała, że wpadła na młodego chłopca, jednak po chwili uświadomiła sobie, że spogląda na niziołka. Nie miała przyjemności widzieć ich zbyt wielu, w swoim życiu, i nie potrafiła sobie przypomnieć czy z jakimś kiedykolwiek rozmawiała. Jednak uznałaby je za przyjacielskie istoty.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej