Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŚpiew Duszy
Funeris Venatio:
- To nie rzeźba - odpowiedział Butch, kręcąc głową. Postawił herbatę na stoliku pomiędzy dwoma fotelami i dużą sofą. Chwycił kawałek ciasta. - Ford Fufenis fabił takiego jetfnego - powiedział nieco niewyraźnie, próbując jednocześnie przegryźć i przełknąć wypiek - ekhm! Znaczy chciałem powiedzieć, że Lord Funeris zabił tegoż o demona na Zuesh, obecnie marchii królestwa, podczas jednej z wielkich wojen przed laty. Osobiście odrąbał mu głowę, kazał wypchać i powiesił sobie w przedpokoju, co by straszyć nieroztropnych domokrążców i obwoźnych sprzedawców dóbr wszelakich.
Olga:
-To bardzo mu się to udaje...- powiedziała zmieszana.
Odwróciła się od wypchanej głowy i wróciła na fotel. Usiadła, tak, żeby nie musieć na nią spoglądać.
-Dziękuje za poczęstunek.
Funeris Venatio:
- Ależ proszę bardzo - odpowiedział Butch, nalewając im herbaty. Przysunął filiżankę do kobiety i zachęcił, by spróbowała.
- Jak Ci się podoba Valfden, panienko? Coś ciekawego tutaj u nas znajdujesz?
Olga:
Dziewczyna podziękowała za herbatę i od razu upiła niewielki łyk. Takiej mieszanki aromatów jeszcze nie piła.
-Bardzo smaczna.- uśmiechnęła się.
-Stolica jest bardzo rozległa, więc jest pewnie wiele miejsc, których jeszcze nie widziałam. W tej chwili, to co zobaczyłam bardzo mi się podobało. To urocze miasto.
Funeris Venatio:
Butch opowiedział kobiecie co nieco o mieście, różnych ludziach i nieludziach, których dzielnic unikać i tak dalej. Był uprzejmy i życzliwy, mówił spokojnie i od serca. Popijali sobie spokojnie herbatkę, jedli ciasto. Wreszcie Olga zadecydowała, że musi już iść, więc Butch wręczył jej małe zawiniątko, którego miała nie otwierać aż przekroczy próg swego mieszkania, życzył szczęścia w życiu i żywił nadzieję, że ich drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują. Odprowadził kobietę na skraj dzielnicy szlacheckiej, skąd ta już sama ruszyła dalej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej