Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

I tylko wiatr

<< < (9/15) > >>

Marduk Draven:
Weszli na statek. Patty pokazał co nieco pazura, stawiając marynarzy do pionu i pokazując kto tu jest kapitanem. Przy odrobinie szczęścia głupie wilki morskie nie zorganizują buntu wobec ucisku płci kobiecej nad męską, czy co im tam przyjdzie do tych zalanych rumem mózgów. Słysząc rozkaz Patricii, Draven wyprostował się i skinął głową.
- Tak jest, pani kapitan!- odpowiedział i żwawym krokiem skierował się do burty od strony portu. Zszedł na molo i wpierw skierował swe kroki do cumy dziobowej. Kombinacją siły, myślenia i sposobu zdjął ją. Podszedł do brestu dziobowego i poradził sobie w tak samo gładki sposób. Obie liny zarzucił na pokład okrętu. Trzecią liną, z jakiej uwolnił bryg był szpring dziobowy.
Na tym się nie skończyło. ÂŚwięty mściciel musiał jeszcze "zmierzyć się" z trzema kolejnymi cumami -szpringiem rufowym, brestem rufowym i cumą rufową. Każdą odwiązywał starannie, rzetelnie, lecz także szybko, aby mogli jak najszybciej opuścić port. Każdą zarzucał na okręt, by potem wrócić na pokład i wciągnąć je całkowicie. Skończywszy podszedł do Patricii.
- Coś jeszcze?

Melkior Tacticus:
- Ta jest... Załoga zajęła się wykonywaniem obowiązków. Sternik Bart czekał przy sterze, podczas gdy Greg i Ted czekali na rozkaz opuszczenia żagli. Szkoda że było ich trochę za mało...

Marduk Draven:
Marduk podszedł do Grega i Teda.
- Pomóc wam?- zagadał. Głową skinął na maszt.

Melkior Tacticus:
- Kotwice byś wciągnął.

Marduk Draven:
- Się robi.- odrzekł.
Podszedł do burty z której wisiał potężny metalowy łańcuch i chwycił go oburącz, pewnie i mocno. Zaparł się nogami w ziemi, ugiął je lekko w kolanach i zaczął ciągnąć, wciągając metalowe ustrojstwo mające trzymać bryg w miejscu do góry. Kotwica po chwili była już na okręcie. Marduk odciągnął ją trochę od burty, aby przypadkiem nie spadła do wody.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej