Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

I tylko wiatr

(1/15) > >>

Patty:
Nazwa wyprawy: I tylko wiatr
Prowadzący wyprawę: Melkior Tacticus
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zezwolenie prowadzącego
Uczestnicy wyprawy: Patricia Morii, Marduk Draven, Samir


Wiosna idzie, pomyślałam z zadowoleniem, obserwując jak śnieg zniknął już prawie z wyspy, niechętnie co prawda ale ustępując nowej porze roku. Wierny wierzchowiec Wercyngetoryks sprawnie przewiózł mnie z Efehidonu, toteż docierałam już do granic Utamin. Zmierzchało już, gdy wjechałam do nadmorskiego miasteczka, ale to nie był problem, wszak stąd potrzebowałam tylko statku. Podkute kopyta rumaka zadźwięczały na wybrukowanych uliczkach, przyciągając uwagę miejscowych, najwyraźniej nie codziennie przejeżdżała tędy uzbrojona anielica. Podejrzewałam nawet że nie stało się to nigdy.
Dotarłam na umówione miejsce spotkania, w nowoodbudowanej karczmie "Górna Rybka". W tajemniczych okolicznościach gospoda spłonęła kilka lat temu, ale tubylcy wznieśli ją na nowo. Zostawiłam Wercyngetoryksa w stajni i weszłam do środka karczmy, zajmując wolne miejsce na uboczu. Ale dziura, westchnęłam w myślach i w milczeniu oczekiwałam na pozostałych. Samir miał się zabrać z kupcami którzy jechali w tym samym kierunku, to i powinien niedługo być, gdzie był jednak Marduk nie miałam pojęcia. Ale drogę znał to i powinien się prędzej czy później znaleźć.

Samir:
W istocie tak też było, Samir zabrał się z kupcami. Nie było to proste, bo to tej nadmorskiej dziury rzadko kto miał w ogóle pomysł się udać, ale maurenowi udało się odnaleźć karawanę ciągnącą spod kruczego wału na wybrzeże, a dalej wzdłuż niego. Samir, gdy chciał, potrafił być bardzo czarujący, nie miał zatem problemów z dogadaniem się o miejsce na wozie. Nie był zresztą wymagającym podróżnym, zależało mu jedynie na miejscu do siedzenia i osiągnięciu celu podróży.
Gdy już dotarł do Utamin pożegnał się uprzejmie z kupcami i ruszył w stronę miejsca spotkania, jednocześnie ciaśniej owijając głowę arafatką. Czarnoskóremu było najwyraźniej zimno, a od morza dął uporczywy, zimny wiatr. Jak to na wybrzeżu. Samir odnalazł karczmę i wszedł do środka. Anielicę odnalazł wzrokiem bez trudu, w płytowej zbroi i z tymi smoliście czarnymi skrzydłami wyrastającymi z pleców odcinała się od otoczenia wyraźniej nawet, niż gdyby pomalowała się zieloną farbą. Taki widać los aniołów. Mauren zbliżył się do stolika kobiety i uśmiechnął czarująco.
- Witaj Patty, dawno cię nie widziałem, można? - Samir wskazał wolne miejsce naprzeciw kobiety.

Patty:
- Witaj Samir - wstałam i objęłam na krótko maurena, całując go w policzek na przywitanie, po czym usiadłam z powrotem i gestem zaprosiłam Samira by usiadł - Rzeczywiście, dawno się nie widzieliśmy. Będzie jednak okazja to nadrobić. Czekamy jeszcze na Marduka, marszałka królewskiego i wypływamy. Gotów?

Samir:
- Gotów - odpowiedział pewnie Samir - Co prawda żeglarz ze mnie żaden, więc na statku wam w niczym nie pomogę, ale postaram się nie przeszkadzać. Poza tym, co za towarzystwo na rejs, pani kanclerz, pan marszałek, no no... W wyższych sferach się obracam - mauren zaśmiał się krótko i rozsiadł się wygodniej w oczekiwaniu na marszałka.

Marduk Draven:
Mieszkańcy nie szybko odetchnęli po widoku uzbrojonej po zęby anielicy. Oto ujrzeli stalową twarz odzianą w czerń, z symbolem nadziei - Bractwa ÂŚwitu na piersi, w pelerynie - jakby żywej, z wielkim mieczem na plecach i nie małym arsenałem przy jukach. Jeździec dosiadał karą, opancerzoną klacz, wydychającą białą parę w ostatni dni hemis. Choć wojownik Zartata, to jego ubiór wzbudzał obawy. Od stóp do głów zakuty w stal, obleczony w długą tunikę z symbol Bractwa i obszerną pelerynę z kapturem narzuconym na hełm z wymodelowaną twarzą. Przechodnie ustępowali, spoglądając w stalową maskę. A jeździec dotarł. Odstawił Zirael do stajni a sam udał się do "Górnej Rybki".
Rozglądnął się. Zlokalizował nieznanego mu maurena, oraz Patricię. I skierował się do nich, po drodzę mijając ladę. Używając telekinezy chwycił kilka swoich monet i przeniósł je na ladę niemalże bezdźwięcznie.
- Ciemne piwo.- rzekł przy tym i doszedł do stolika. Zdjął hełm i położył go na stole. Oparł też o niego półtorak i usiadł na krześle.- Niech święci się imię Zartata.- powiedział.- Raczej się nie znamy. Marduk Draven.- odezwał się do Samira ściągając rękawice. Wystawił prawą dłoń do powitania.

6711g - 3g = 6703g

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej