Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnica sadu
Nawaar:
Maurenowi jednak coś się udało znaleźć! Uszkodzony zamek jednej ze skrzyń to już jest jakiś trop. Nawaar przyjrzał się mu dokładniej, aby stwierdzić jak mógł on zostać uszkodzony. Wszak dzikie acz rozumne stwory mają przecież pazury, które z łatwością takie coś potrafiłby uszkodzić.
Longinus Podbipięta:
Zamek nosił na sobie ślady pazurów. Nie zwierzęcych. Odrobinę humanoidalnych.
Nawaar:
Mauren już wiedział, że to nie mógł być człowiek, tylko jakiś stworek o dość ostrych pazurach. Teraz należało go wytropić i unieszkodliwić na stałe! Kiedyś cię znajdę, znajdę cię. Zaśpiewał sobie w głowię, ale na serio gdzie takie stworzenie mogło się schować? Nawaar postanowił szukać śladów na ziemi, jednakże ostrożnie, żeby tymi pazurami czasem nie oberwać i nóż miał już w pogotowiu.
// Która jest godzina?
Longinus Podbipięta:
Niestety na ziemi nic nie znalazł.
//16.00
Nawaar:
ÂŻadnych śladów stworzenie nie było, ale to dlatego, że być może jeszcze jest za wcześniej, jednakże wcześniejszy rekonesans dał mu świadomość, że będzie mieć do czynienia z jakimś bestią, która upodobała sobie jabłka w tej piwniczce, tylko skoro nie ma gniazda w niej to musi ona skądś przychodzić. Dlatego mauren wyszedł z piwniczki, położył klapę, by ją zamknąć i mając nadal w ręku zapaloną pochodnię, zaczął rozglądać się za śladami jakiegoś stworzenia albo dziur w płocie lub gniazd, które mogły wskazywać na ewentualny kierunek przyjścia złodzieja.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej