Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Ratunek z niebios

<< < (18/21) > >>

Marduk Draven:
Było ich dziesięciu, plus ten duży. Prócz niego wszyscy mieli kusze, ale tylko czterech miało je wyciągnięte i celowało.
- Po coś tu przybyła, gołębico?- spytała postać w kapturze.

10x najemnik(4 z kuszami, reszta ma wyciągnięte miecze

Patty:
- Po ciebie - odpowiedziała anielica zgodnie z prawdą i nie chcąc się wdawać w dalsze pyskówki przemieściła się za plecy postaci w kapturze, na odległość mniej więcej dwóch i pół metra, jednocześnie dobywając z olstra swój nowiutki pistolet skałkowy, istne dzieło sztuki krasnoludzkich rzemieślników i ordynarnie strzeliła zamaskowanej postaci prosto w łeb.


15 - 1 = 14 nabojów z czarnej rudy

Marduk Draven:
Anielica w mgnieniu oka znalazła się za tajemniczą postacią. Lecz zanim mogła wymierzyć, ta złapała ją w stalowym uścisku za rękę. Drugą dłonią chwyciła za gardło i podniosła do góry, po czym cisnęła za siebie, w okolice miejsca, w którym stała przed chwilą. Tajemnicza postać odrzuciła szatę, ukazując szkaradne, zielono-zgniłe oblicze. Wyciągnął przed siebie dłoń, a telekinetyczny uścisk przyciągnął do jego ręki pistolet anielicy, który on następnie rzucił w kąt jaskini. Dobył topora i zawinął nim.
- Zabrać ich stąd.- rozkazał bandytom.- Wiecie gdzie.- zbiry pootwierały klatki i zaczęły wynosić ledwo przytomnych więźniów jakimś drugim wyjściem z jaskinii. Na drodze Patty stała intelientna góra mięśni.

Orkstein oficer

Patty:
Co za bydlę, pomyślała kobieta zbierając się z ziemi. Gruchnęła zdrowo o podłożenie jaskini, obtłukując się solidnie, a bandyci skrzętnie to wykorzystali, wynosząc więźniów. Będzie musiała ich znaleźć, jak tylko rozprawi się z tym potworem. Pomiot orka i najwyraźniej demona nie dał jej chwili odpoczynku, anielica cofnęła się szybko do tyłu, unikając trafienia i ściągnęła z pleców tarczę, drugą ręką rozwijając kiścień. Srebrny łańcuch zadzwonił cicho, a kolczasta kula zakołysała się jakby w oczekiwaniu. Patty płynnie przeszła do ataku, uchyliła się przed kolejnym ciosem topora i uderzyła szeroko, z prawej, kula kiścienia zatoczyła łuk, nie trafiła jednak we wroga, orkstein również wykonał unik i od razu wyprowadził cios trzonem topora. Anielica zasłoniła się tarczą, przyjęła na nią również kolejne uderzenie, aż jej ręka zdrętwiała od straszliwej siły ciosu. Patty zgrzytnęła zębami i przeszła w prawo, unikając szarży przeciwnika i huknęła go rantem tarczy, poprawiła ciosem znad głowy, kiścień gładko rąbnął w naramiennik orksteina, anielica nie ustawała w atakach, młócąc kiścieniem od prawej do lewej, spychając wroga do tyłu. Mutant ryknął wściekle, odpychając anielicę do tyłu, ta przejechała dobre pięć metrów w tył, szorując stalowymi butami po klepisku jaskini. Dość tego, uznała Patty i skupiła w sobie boską moc Zartata, którą tak dawno temu obdarowała ją jedna z anielic na służbie boga nadziei. Moc wypełniła całe jej ciało, nasycając ją niszczycielską energią, co kobieta wykorzystała w jedyny słuszny sposób. Orkstein runął na anielicę, rąbiąc wściekle toporem, ale Patty zbiła ten cios tarczą i huknęła go potężnie w podbródek kiścieniem, nagromadzona energia znalazła swoje ujście i wzmocniła uderzenie, posyłając mutanta w powietrze. Anielica przemieściła się przed niego, zadając kolejne uświęcone uderzenie, tym razem w brzuch potwora. Trzonek kiścienia wręcz drżał, jak gdyby metal był niemal niezdolny do przekazania tak olbrzymiej mocy. Patty przemieściła się ponownie, za plecy orksteina, zadając drugi uświęcony cios, żelazo kiścienia, wzmocnione boską magią skruszyło naplecznik stwora i zgruchotało mu kręgosłup wraz z częścią żeber. Niemal jak w transie anielica przemieściła się ponownie, ponad swego przeciwnika i zadała trzeci uświęcony cios, prosto w czaszkę mutanta. Hełm na nic się potworowi zdał, pod wpływem siły uderzenia jego głowa wybuchła niczym dojrzały owoc. Pozbawione już życia ciało orksteina spadło na ziemię z hukiem, Patty za to rozłożyła skrzydła i opadła spokojnie, lądując tuż obok zmasakrowanych zwłok swojego przeciwnika.

Marduk Draven:
Krzyżówka orka i człowieka (nie)zgrabnie spadła na ziemię martwa. Bez głowy. Część mózgu i krwi ochlapała zbroję i płaszcz anielicy. Jednak walka była skończona.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej