Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Ratunek z niebios

<< < (17/21) > >>

Patty:
Noszona przez anielicę zbroja kiepsko nadawała się do zaskakiwania przeciwników, w pustej jaskini odgłosy wydawane przez tarcie o siebie metalowych elementów niosły się o wiele dalej niż zazwyczaj, ale Patty świadomie zamieniła lekkie pancerze na ciężkie. Ochrona przede wszystkim, a mało co na tym świecie chroni tak porządnie jak pełna płytowa zbroja. Kobieta popatrzyła przez chwilę na klatki, ale nikogo więcej w nich nie było toteż nie zamierzała poświęcać im więcej czasu. Nie było niecodziennym zjawiskiem by bandyci trzymali więźniów, dla okupu lub mało moralnych zabaw w przypadku żeńskich więźniarek. Anielica ruszyła zatem dalej korytarzem, trzymając tarczę w pogotowiu, a dłoń opartą na trzonku kiścienia.

Marduk Draven:
Patty po raz kolejny usłyszała jakieś rozmowy. Tym razem odległe na tyle, że nie dało się zidentyfikować słów, w dodatku rozróżniła co najmniej cztery głosy.

Patty:
Nie mając ciekawszych opcji anielica ruszyła dalej przed siebie, ku głosom.

Marduk Draven:
W miarę gdy tak szła, przez jak się okazało dobrze oświetlony korytarz, słyszała szczęk broni. Jakby przeciwnicy gotowali się na jej przybycie.
Po kilku minutach dotarła do rozległej części jaskini, którą otwierały poustawiana na w miarę okrągłych ścianach pochodnie. Były też inne, na stojakach w środku przestrzeni. Anielica widziała też, że dym ulatuje w górę, co musiało znaczyć, że jaskinia ma jakiś wylot. Najważniejszym jednak była obecność blisko 10, małych, bo w rozmiarach 2x2 klatek, w których urzędowało po kilkoro więźniów, brudnych, wygłodzonych i przerażonych. Strzegły ich dwie piątki zbirów najemnych i kuszników, którzy zwrócili uwagę na anielicę i wycelowali w nią kusze. Była też duża, skryta za kapturem postać, która stała między nimi. Ktokolwiek to był, milczał.

Patty:
- Proszę nie strzelać, przybywam w pokoju - kobieta uniosła lekko ręce do góry w uniwersalnym wręcz geście, świadczącym że istotnie nie planuje nic złego. Przynajmniej póki co. Patty była cały czas czujna, gotowa w każdej chwili się przemieścić gdyby jeden z bandytów był nieco zbyt nerwowy w obchodzeniu się ze spustem kuszy. Jednocześnie starała się ocenić liczebność i uzbrojenie bandytów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej