Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Ratunek z niebios

<< < (15/21) > >>

Patty:
Słysząc kroki anielica poprawiła swój hełm, dociągając pasek i rozruszała nieco ramiona. Spodziewała się walki. Skradać nawet się nie próbowała, koń był podkuty, a ona miała na sobie kilkanaście kilogramów stali. Zresztą nawet i bez zbroi nie potrafiła się za dobrze podkradać. Z jej czasów wśród krwawych kruków podłapała jedynie umiejętność kradzieży kieszonkowej, która zresztą nigdy jej się nie przydawała. Skupiła się, zacisnęła mocniej palce na trzonku kiścienia i stanęła w miejscu, czekając na komitet powitalny.

Marduk Draven:
Wyszło trzech kuszników. Wymierzyli.
- A ty kto?!- warknął jeden z nich.

3x kusznik

Patty:
Bez większego wahania anielica chwyciła pierwszego z brzegu bandytę telekinezą, posyłając go w bok, prosto na drugiego z przybyłych. ÂŁotry zachwiały się, kusze niemal wypadły im z rąk, Patty nie zamierzała jednak ryzykować trafienia tego typu bronią, w ułamku sekundy przemieściła się za plecy trzeciego z bandziorów. Wylądowała miękko i uderzyła kiścieniem z góry, prosto w głowę, kolczasta kula z głuchym chrupnięciem wbiła się w kość, anielica nie tracąc czasu kopnęła go w plecy, posyłając na ziemię i jednocześnie wyrywając kiścień z czaszki wroga. Zakrwawiona, oblepiona kawałkami szarej materii mózgu kula zatoczyła ponowny łuk, gdy Patty przymierzała się do kolejnego ciosu. Kobieta runęła do przodu, huknęła drugiego bandytę tarczą w twarz i poprawiła szybkim ciosem kiścienia w lewe ramię mężczyzny, wykorzystując impet kuli zadała kolejny cios z drugiej strony. Poprawiła kolejnym ciosem tarczy, ogłuszając bandytę i uderzyła ponownie z prawej, straszliwym atakiem prosto na skroń. Kolczasta kula oderwała fragment twarzoczaszki bandyty, jednocześnie odbierając mu życie. Ostatni z mężczyzn właśnie doszedł do siebie i już unosił swoją kuszę by oddać strzał. Anielica odbiła się mocno od ziemi i uderzyła skrzydłami, wybijając się na imponującą wysokość, dosłownie przeskakując przeciwnika i lądując za jego plecami. Patty natychmiast odwróciła się w lewo, z miejsca atakując tarczą by wytrącić przeciwnikowi broń, poprawiła kolejny raz, tym razem rantem i uderzyła kiścieniem, nisko, w kolano. Bandzior zawył, słysząc pękające kości stawu, a Patricia cofnęła się o pół kroku, kolczasta kula kiścienia wykonała kolejny łuk i z chrupnięciem wbiła się prosto w czubek głowy ostatniego bandyty, niemal na miejscu pozbawiając go życia. Padł na ziemię w konwulsjach. Patty wyrwała broń z ciała przeciwnika i rozejrzała się, czy przypadkiem nie nadbiegł ktoś nowy.


0x kusznik

Marduk Draven:
Bandyci padli martwi ekspresowo szybko. Wsparcie nie nadciągało. Za to gdzieś odleglejszej części jaskini słychać było niespokojne rozmowy i szczęk broni.  Dalsza droga była też ciemna.

Patty:
Przeciwnicy padli martwi, anielica uśmiechnęła się nawet delikatnie i zawinęła raz i drugi kiścieniem, chcąc pozbyć się nadmiaru krwi z kuli, resztę starła o odzienie zabitych przed chwilą bandytów. Przeszukała ich też zawczasu, szukając złota, srebra i innych kosztowności. Po wszystkim poprawiła mocowanie tarczy na ramieniu i ruszyła w głąb jaskini, nie chcąc się jeszcze afiszować znajomością magii, bo tylko tak mogła sobie oświetlić drogę, pochodni bowiem nie miała.


//Było coś przy bandytach?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej