Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ratunek z niebios
Marduk Draven:
Zapach zaprowadził Patricię przed pokaźnych rozmiarów grotę. Wewnątrz słychać było jęki, stęki i inne oznaki cierpienia. Czasami jakieś bluzgi, rechot czy luźne rozmowy.
Patty:
Anielica popędziła konia do lekkiego kłusu, podjeżdżając do granic groty. Wypatrywała czujek, strażników, starała się ocenić co może spotkać ją w środku. Kiścień leżał złożony na siodle, co jakiś czas jedynie srebrny łańcuch pobrzękiwał w rytm kroków wierzchowca. Patty rozglądała się, starając ocenić okolicę przed wejściem do groty.
Marduk Draven:
O dziwo na straży, przynajmniej na zewnątrz nie było absolutnie nikogo. Sama okolica nie wyróżniała się od lasu, co tłumaczyło, czemu wybrano akurat tą jaskinię.
Patty:
Nie widząc żadnych czujek ani nawet wystawionych wart anielica cmoknęła na konia, a ten ruszył stępem w kierunku wejścia do groty. Kobieta sięgnęła po kiścień, zaciskając palce na trzonku broni, by mieć oręż w gotowości i tak przygotowana ruszyła do środka.
Marduk Draven:
Przywitało ją niezwykle głośne chlapnięcie kropli wody ze stalaktytu, które powiodło się echem po jaskini. Echem wiodły się też jej kroki. Wszak nosiła na sobie nie mało stali. Usłyszała jakieś słowa i bieg w jej stronę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej