Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Biały Krzyż

<< < (18/26) > >>

Funeris Venatio:
Kazmir wspiął się po stromych schodkach, pchając przed siebie drzwi. Zauważył, że oberżysty chwilowo nie było za szynkwasem, potrawka na piecu nadal się powoli gotowała, a z sali dobiegał podobny gwar, co wcześniej - kilka pojedynczych rozmów, jakiś śmiech, stukanie kufli i dzbanków. Nikogo nie było w bezpośredniej bliskości samego krasnoluda, nikt na niego w tej chwili nie patrzył.

Kazmir MacBrewmann:
I dobrze, kusiło go na charkać do potrawki ale sobie darował. Zwyczajnie opuścił karczmę.

Funeris Venatio:
Kazmir przeszedł za szynkwasem, widząc oberżystę wchodzącego z dwoma dzbankami do tej izby po lewej stronie wejścia. W środku nadal było ciemnawo, nikt nie fatygował się przez ostatnich kilka minut na zapalenie wygasłych świec. W karczmie było o jedną grupkę podejrzanie wyglądających typów mniej, nieco się przerzedziło. Niektórzy spod byka spoglądali na krasnoluda, nikt jednak nie zwrócił na niego większej uwagi. Widocznie zdarzało się, że ktoś tam wchodził i wychodził. Kazmir wyszedł więc na zewnątrz, a Grimain czekał po drugiej stronie ulicy ze swoim wierzchowcem, udając, że sprawdza popręg. Zauważył krasnoluda i lekko uniósł na moment dłoń, by mieć pewność, że ten go dostrzeże.

Kazmir MacBrewmann:
Zauważył, podszedł do Grimaina drapiąc się za uchem. - Nu, chyba mamy problem. W środku majo meline. Przypadkiem podałem karczmarzowi hasło. Ten kazał mi iść do piwnicy. No to ide. - Odłożył zdobyczny kord na wóz - Tam siedzi dwóch. Mauren i jakiś człowiek. Poszło na noże, niestety zdechli. Ale, znalazłem ten list. Podał mu papier.

Funeris Venatio:
Grimain chwycił konia za uzdę i zaczął go prowadzić dalej ulicą, chcąc jak najszybciej zniknąć spod karczmy. Obrócił się ze dwa lub trzy razy za siebie, patrząc na zajazd, lecz potem już skręcił to w jedną, drugą i trzecią uliczkę, co by nikt nie powiązał go z wydarzeniem. Pociągnął za sobą krasnoluda, ostrzegając go, że jeżeli to się za moment wyda, pewnie w jeden moment znajdą się na szafocie. Gdzieś w oddali usłyszeli, jak ktoś głośno wołał straż, zapanował pewnie chaos i poszukiwanie sprawców. Dlatego Grimain chciał się ulotnić. Będąc już dostatecznie daleko, przystanął i wziął list.
- Czyli nie zdążyłeś o nic zapytać, niczego się dowiedzieć? Sprawa za szybko przybrała gardłowy obrót sprawy? - Spojrzał na list, myśląc o budynku. - To co? Pójdziesz tam? Może tym razem uda Ci się zadać kilka pytań, zanim wszystko się obróci w pył? Pamiętaj, głównie chcemy się dowiedzieć, gdzie jest przetrzymywane całe dobro, które nam rozkradli. A jak Ci się uda zdobyć nieco grosiwa, które zarobili przejmując nasze strefy wpływów w handlu, tym lepiej. Mam nadzieję, że wszystko będzie w jednym miejscu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej