Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Biały Krzyż

<< < (22/26) > >>

Funeris Venatio:
Nic nie słyszał. Nikt teraz z nikim nie rozmawiał. Jako takich odgłosów "życia" również było niewiele.

Kazmir MacBrewmann:
Starał się więc w tym słabym świetle rozejrzeć, szukać czegoś ostrego. A po za tym przełożyć ręce na przód.

//Nie umiem tego opisać.

Funeris Venatio:
Niewiele widział. Znajdował się kilkadziesiąt centymetrów od drzwi, jak mu się zdawało, światła wpadało naprawdę minimalna ilość. Trudno nawet powiedzieć, czy po drugiej stronie było obiektywnie jasno, gdyż tutaj było tak ciemno, że wszystko wydawało się jakby Kazmir patrzył w tarczę słoneczną.
A rąk przełożyć do przodu nie mógł. Miał je związane za plecami. ÂŻeby przełożyć je do przodu, musiałby sobie wyrwać ramiona ze stawów, rozerwać ścięgna, żyły i tętnice. Puścić w strzępy wszystkie nerwy, wreszcie rozciągnąć niemożliwie skórę na barkach i pod pachami. Nie warto było.

Kazmir MacBrewmann:
No tak, faktycznie. Nie warto. Spróbował doczołgać się do drzwi, a jak się uda to... może i dalej.

Funeris Venatio:
Bardzo, bardzo niemrawo to wyglądało ze względu na pozycję, w jakiej się znajdował. Udało mu się jednak pchnąć drzwi głową, otwierając je nieco. Wydawał mnóstwo dźwięków, całkiem głośnych, będąc nieporadnym jak smok próbujący przewlec nitkę przez ucho igielne. Na swoje szczęście, nie wydarzyło się nic. Nikt go nie kopnął, zaatakował, pozbawił głowy lub, co gorsza, godności.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej