Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Uroki safari
Akadi:
-No tak. Rozumiem podobny sposób myślenia... - odparła. -Mogę spróbować. Opowiedz w takim razie co wiesz i przede wszystkim co ja na tym zyskam.
Patty:
- Wspaniale! - wykrzyknął niziołek, przy okazji wypuszczając z dłoni przedmiot, którym do tej pory się bawił. Były to małe cążki, jak się okazało - Zacznijmy może od zapłaty... Zapłacę ci hojnie w srebrze i klejnotach za sprowadzenie mojej żony całej i zdrowej. Mniej, oczywiście, za ewentualne wieści o jej stanie lub aktualnym miejscu przebywania, ale, Ellmorze broń, miejmy nadzieję by do tego nie doszło. Najważniejsze dla mnie jest, by moja ukochana Klara wróciła do mnie cała i zdrowa. Wszelkie trudności zrekompensuję. Zatem, przejdźmy do tego co wiem... Moja żona z dnia na dzień po prostu zaginęła. Nie było jej w jej sypialni, nie pojawiła się w naszym zakładzie, dokładnie w tym miejscu w którym się dziś i teraz znajdujemy. Wszyscy podejrzewamy naszego ogrodnika, Klara była z nim od pewnego czasu w dość przyjacielskiej komitywie, co nie uszło mojej uwadze. Ale nie ingerowałem w sprawy żony, dopóki ten podły ork również nie zapadł się pod ziemię. Jak on się nazywał, Gurzub, Durzub, Burzub...? - niziołek zamyślił się i zaczął pstrykać palcami, ewidentnie próbując sobie przypomnieć imię ogrodnika. Najwyraźniej Cornelius był typem osoby która nie zwracała uwagi na tak trywialne sprawy jak imiona służby.
- Ghuvrab, panie Cornelius - odezwał się milczący do tej pory Georg, tak się bowiem nazywał ochroniarz.
- Dziękuję, Gregor - odpowiedział niziołek - I tak to własnie wygląda, moja ukochana żona okazała sympatię komuś z nizin społecznych, a ten to podle wykorzystał i ją uprowadził...
Akadi:
-A jak dawno temu to się zdarzyło?
Patty:
- Pięć dni temu. Od tego czasu kontaktowałem się ze strażą miejską, byłem nawet na posterunku paladynów z bractwa świtu, ale najwyraźniej dzielni słudzy Zartata ruszają do pracy tylko gdy trzeba zabić zombie albo zapolować na jakiegoś maga renegata - ewidentnie zdenerwowany niziołek wręcz wypluwał z siebie słowa - Od tamtego czasu nie widziałem mojej żony.
Akadi:
-Czyli możemy wkluczyć jakieś porwanie dla okupu. Kiedy i gdzie poznałeś tego orczego ogrodnika?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej