Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uroki safari

<< < (4/6) > >>

Patty:
- Moja gosposia, Cisa, dala ogłoszenie, bo i nasz ogródek się trochę zaniedbał, żona nigdy nie lubiła brudzić sobie rąk ziemią, a ja z tą nogą nie dawałem rady - niziołek skrzywił się i mimowolnie pomasował zraniony przed wieloma laty kulas - A kiedy? Nie pamiętam, powiem szczerze, nie mogę sobie przypomnieć. Jest z nami już parę lat, zna się na swojej robocie to i za bardzo mu na ręce nie patrzyliśmy... Jak widać to był mój błąd.

Akadi:
-Możnaby porozmawiać z ta gosposią? Wydaje mi się że może nam pomóc.

Patty:
- Tak, oczywiście, jest w sąsiedniej izbie, Gregor cię zaprowadzi. A teraz proszę zostawcie mnie...- niziołek wskazał swojego ochroniarza, który jedynie skinął głową na orczycę i zaprosił ją gestem przed siebie. Przeszli wąskim, nieoświetlonym korytarzem do tej niedostępnej dla klientów części zakładu. Krzątała się tu służba, część z nich nosiła w tę i nazad różne surowce przydatne w szeroko pojętym złotnictwie, inni z kolei przenosili skrzynki czy kosze. Typowy dzień pracy dla człowieka klasy średniej, jacy niewątpliwie byli tu zatrudniani, nawet pomimo gorszego stanu psychicznego mistrza zakładu praca musi trwać.
- Tam jest Cisa - Georg wskazał ci kobietę z rasy niziołek, która właśnie z niezwykłą jak ja jej pochodzenie agresją, można powiedzieć że darła mordę na jakiegoś bogu ducha winnemu sługę.

Akadi:
Orczyca kiwnęła głową i zaczepiła niziołkę.
-Witaj. Słyszałam od właściciela tego sklepu że możesz mi co nieco powiedzieć na temat tego jak jego ogrodnik w ogóle trafił do jego domu. Podobno to ty zajmowałaś się ogłoszeniem.

Patty:
Niziołka zmierzyła podejrzliwym spojrzeniem nowo przybyłą kobietę, która nagle zaczęła zadawać jej pytania na temat tego podłego osobnika, który uprowadził jej panią. Można było zatem zrozumieć tę poniekąd naturalną podejrzliwość gospodyni do orczego rodzaju, Akadi nie powinna brać tego do siebie. A może powinna. Gregor widząc cała sytuację wystąpił do przodu i wyciągnął uspokajająco rękę w stronę niziołki.
- Ta kobieta została zatrudniona przez pana Corneliusa w celu znalezienia tego przeklętego Ghuvraba.
 Proszę odpowiedz na jej wszelkie pytania. - słysząc te słowa Cisa momentalnie uspokoiła się i nawet uśmiechnęła z wysiłkiem do orczycy, nawet jeśli ten uśmiech był cokolwiek wymuszony.
- Tak, to ja dałam ogłoszenie, przez które znalazł nas ten... ork. Rozwiesiłam je w wielu miejscach, w dzielnicy handlowej, w Obieżyświecie, nawet roznosiłam ulotki po pogrodziu. Ciężko teraz o wykwalifikowanego ogrodnika, poważne zajęcie i wielu nieuków, którzy chcieliby sadzić tuje na środku trawnika czy sypać barwioną korę pod krzewami... A, szkoda gadać. W każdym razie, pewnego razu ten ork po prostu do nas przyszedł mając w ręku ogłoszenie, daliśmy mu szansę i okazał się mieć o tym pewne pojęcie, zatem został już na stałe.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej