Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rodzina Obowiązek Honor
Melkior Tacticus:
- Zobaczymy. Wioska przed nami to Miodowo. Miodowo byłoby kolejną niczym nie wyróżniającą się osadą gdyby nie to że jest jednym z największych dostawców - a zarazem producentów - miodu. Również pitnego. Tutejsze produkty uważa się za nie tyle co najlepsze w gminie, dystrykcie czy hrabstwie. Nie, tutejsze słodkości i trunki produkowane przy pomocy płynnego złota wytwarzanego przez miejscowe pszczoły są najlepsze w kraju. Osada była dość ruchliwa, w końcu była blisko głłównej kwatery największej kompanii najemnej na Valfden. Melkior zatrzymał wóz przed karczmą, której pilnowało dwóch najemników w Bękarcich mundurach.
- Vivat Rasher Torronor. Zawołał jeden z nich.
- Nihil est victoria dulcis. Odpowiedział, spytał czy wszystko w porządku i pojechali dalej. Do zamku.
Masywne mury były... masywne. Z bramy i baszt zwisały sztandary i kompanii i Melkiora.
- O, chłopaki zmienili firanki.
Dee'mon:
Dee'mon przyglądał się twierdzy rosnącej z każdym krokiem.
-No, no, no. Przyznam że wygląda dużo solidniej niż poprzednia. Baszty i ambrazury robią dość ponure wrażenie. Przypomnij mi jak możesz, co po przyjeździe powinienem zrobić?
Melkior Tacticus:
- Zapoznać się z dekretem szkolenia. To lista wymaganych umiejętności i podstawowy podział na rangi. Potem z podziałem na stopnie. z kronikami. Są niepełne, był... mały pożar. Potem znajdź Pszemka, przydzieli ci kwatere i wyda ekwipunek. Zatrzymali się na dziedzińcu. Plac ten mieści się dokładnie w centrum Dolnego zamku i zajmuje większą jego część. Tutaj właśnie znajdują się strzelnice dla kuszników, manekiny do ćwiczeń walki bronią białą, tory przeszkód, szranki i tak zwany młyn, czyli niebezpieczne urządzenie mające na celu pokazanie Bękartom, że są miernymi najemnikami, a nie prawdziwymi wojownikami. W tym właśnie miejscu swoje stanowiska mają wszyscy nauczyciele.
Dee'mon:
- Oczywiście, przejrzę księgi jak najszybciej i załatwię resztę. Domyślam się że chciałbyś ruszyć dalej tak szybko jak to będzie możliwe.
Dee'mon zeskoczył z wozu i wyruszył dowiedzieć się czegoś więcej o organizacji do której chciał wstąpić. Twierdza była większa, niż mogłaby się wydawać z zewnątrz, toteż mauren zaczął w duchu żałować, że nie spytał o kierunek. Kiedy po dłuższym czasie znalazł wskazane księgi i kronikę, pozostało mu tylko odnaleźć Pszemka. Jako, że nie znał nikogo z mieszkańców twierdzy postanowił to zrobić to w najstarszy, najprostszy i jednocześnie najgłupszy sposób.
-Pszemek! Przemek! Wydarł się na środku placu, a głos obijał się od grubych murów zamku.
Kazmir MacBrewmann:
Ăwiczący na placu krasnolud zauważył jak nowy rekrut się miota. Zrobiło mu się go na tyle szkoda że postanowił mu pomóc. Nosił pagony kaprala.
- Pszemek jest w magazynach, za bramą do górnego zamku w prawo. Nowy? Spytał retorycznie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej