Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rodzina Obowiązek Honor
Dee'mon:
Dee'mon skiną głową w podziękowaniu.
- Sporo wiary, zastanawiam się czy twoje towary są dostatecznie dobrze pilnowane. Powiedział rozcierając sztywne dłonie. Przyjemne ciepło wnętrza kontrastowało z wilgocią która dolatywała z zewnątrz.
- Cóż może jednak niepotrzebnie martwię się na zapas, chodźmy coś zjeść. Uśmiechną się i dodał - Głodny robię się marudny.
Melkior Tacticus:
Poszli do małej oddzielonej kotarą sali. Gdzie czekał na nich posiłek w postaci golonki zapiekanej na posłaniu z kapusty. Odpowiednie sosiwo i pinta piwa. O ile maureni mogli jeść wieprzowine. Melkior nie był tak obyty by wiedzieć czy Rasher - ulubione bóstwo maurenów (ponoć) - pozwalał spożywać świnię.
- Mają tu ochronę. Smacznego.
Dee'mon:
Dee'mon zaczął jeść. ÂŻreć właściwie, gdyż w parę minut zdążył upieprzyć w sosie wszystko dookoła.
- Słuchaj, dzięki za pokój ale stawki nie ustaliliśmy... Kolejne kęsy zagłuszyły resztę słow.
- ...się wyśpię równie dobrze. A i lepiej się poczuję się lepiej jak żaden cieć tam się kręcić nie będzie. Do jutra.
Wytarł ręce w obrus udał się w stronę wyjścia.
Melkior Tacticus:
Cóż... Melkior myślał że spędzi czas na rozmowie przy piwie i kobietach. Bo karczma oferowała i takie usługi. Liczył że pogada z rekrutem, pozna go lepiej i sprawdzi poglądy na świat. Elf został sam z upierdolonym stołem, i dwoma pintami piwa. Dopił, dojadł, odesłał dziwkę i poszedł spać.
Dee'mon też trafił do swego pokoju.
Narrator:
Noc minęła wam spokojnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej