Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rodzina Obowiązek Honor

<< < (26/31) > >>

Melkior Tacticus:
- Mam tylko jedną ofertę, powiem ją tylko raz. Dam wam szanse żyć, moja oferta jest prosta. Powiedział sięgając po Nelthariona, powoli, pozwalając ostrzu rozprowadzić syk dobywanej broni po pomieszczeniu. Ktoś głośno przełknął śline. - Noś miecz w służbie pana, bądź zgiń od jego ostrza.

Dee'mon:
Dee'mon stał pół kroku za komandorem. Jegomość z którym rozmawiał budził w nim szczere obrzydzenie. Już sam fakt zasztyletowania w ich obecności niewinnego chłopa spowodował, że mauren chwycił za rękojeść miecza. Wiedząc jednak, że komandor nie życzyłby sobie, jego zdaniem bezsensownego rozlewu krwi starał się uspokoić. Widząc jednak, że atmosfera zaczyna się zagęszczać delikatnie wysunął miecz, korzystając z tego, że na niego nikt nie zwracał w tym momencie uwagi.

Melkior Tacticus:
- Nie. Padło z ust niziołka, elf zamknął oczy. Wypowiedział zaklęcie wywołujące świecenie miecza, znak dla reszty. Jasne światło zdezorientowało ludzi. 10 osób, jedna martwa. To dawało piątkę uzbrojonych typów. Melkior dopadł do najbliższego gdy ten usiłował wstać po rozkazie niziołka by zaatakować. Czarna klinga elfa rozłupała czaszkę bandyty. Szczurek uciekł w kąt sali znikając z oczu. W tej chwili wszyscy mieli broń, komandor mógłby zabić całą pozostałą czwórkę bez problemu, ale chciał sprawdzić rekruta w trudniejszych warunkach. Sparował i odbił cios kolejnego bandyty, uderzył go wolną lewą ręką w twarz łamiąc noc. Człek złapał się za nos, błąd. Elf pchnął go mieczem na wylot...

Pozostali dwaj atakowali Dee'mona. A pozostali ludzie zaczęli uciekać.

2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta

TheMo:
Themo usłyszał zamieszanie powstałe w karczmie. Melkior widocznie znów popisał się dyplomacją. Udał się bliżej jej, by móc w razie W szybciej zareagować. Po czasie ktoś tam próbował wydostać się z karczmy. Nawet sporo ich było. Kopnął w drzwi uderzając nimi jednego z bywalców i wyciągnął swój miecz kierując go w stronę wyjścia i osób tam przebywających. Tuż przy nodze pojawił się jego sambir. Wyglądał na takiego, który chciał polować i nie zadowoliłby się byle szczurkiem.
-A wy gdzie? ÂŁapy za głowę i pod ścianę!

Dee'mon:
Kiedy całe negocjacje szlak trafił mauren cieszył się, że miecz miał w gotowości. Przez powstałe zamieszanie ledwo zauważył, że dwóch zbirów kieruję się wprost na niego. Ani rozmiary karczmy, ani tym bardziej jego własne umiejętności nie stawiały go na zbyt dobrej pozycji. Na szczęście spryt go nie opuścił. Wolną ręką złapał kufel, w którym wcześniej komandor miał piwo i cisnął go w draba. Wielkiej krzywdy mu to nie zrobiło jednak spowodowało, że ten na chwilę się zatrzymał. Mauren momentalnie doskoczył i przebił sztychem brzuch nieprzyjaciela. Krew wraz z zawartością kiszek zaczęła cieknąć po mieczu a drab osunął się na kolana. Nie było jednak czasu podziwiać genialny pomysł gdyż drugi był już blisko. Dee'mon ustawił miecz w pozycji, z której łatwo było sparować cios.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej