Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Test zaufania [Marduk Draven#1]

<< < (4/27) > >>

Nawaar:
Krasnolud będąc za ogromną potrzebą, nie zwracał uwagi, gdzie leje! Na jego obronę można powiedzieć, że drzewo wydawało się żywe jak każde inne. Oczywiście do czasu aż po zrobieniu swojego brodacz, nie oberwał gałęzią w brzuch. Siła ciosu oraz zaskoczenia Kiellona spowodowało, że nie miał szans na wyjście z tego bez szwanku. Kanclerz koronny poleciał na opancerzony pojazd, od którego się odbił, wydając dość głośny trzask na cały las. - yyyyhmpp- wydał jakieś nie określone dźwięki, bo głowie mu szumiało, jakby na raz rzekę wódki wypił. Paladyn po chwili poczuł jeszcze jakiś ból w okolicach pleców, ale ten w głowie był potężniejszy! Nagle Marduke wrzasnął, a ból niemal rozsadził czaszkę krasnoluda. Nie odpowiedział mu, tylko kiwnął głową, że jakoś to będzie. Enta na pewno nie tknie teraz, ale jeszcze nie miał siły odpowiedzieć komukolwiek i dobrze, by było, żeby rozegrało się to pokojowo i na razie na to wyglądało.











Melkior Tacticus:
- Ibaship qiosh Ilosh?! Oshup Izish Ipashgr An Arishesh! Odrzekł ent. Po dracońsku. No bo za łatwo być nie może.

Marduk Draven:
Marduk chcial zakląć, słysząc dracoński.
- Yyy... Kiellon, zdaje mi się, że mówi, że oszczałeś go.- powiedział do krasnoluda.- Xuash... Iaesh Ilxu... Ashan,
Qiosh... Ia...- zaciął się. Myślał.- Iahuxuysh... Iaash... Ruesh... Ip.- odpowiedział, mając nadzieję, ze zrobił to poprawnie, że ent zrozumie.- Iahuxuesh... Iahuash... Izxuash... Anysh.- dodał, chcą przeprosić stworzenie lasu za zachowanie Kiellona, który oczywiście, prawie wywołał wojnę leśną.
Może nie weźmie mojego jąkania za obrazę...

Melkior Tacticus:
- ÂŁojojoj. ÂŁojojojjoj. ÂŁoj... Padło z us mniejszego drzewa. Acz po chwili dało się dostrzzec że to druid.



- Właśnie powiedziałeś że masz zaparcia. Co robicie w lesie Poszczzxcxzsasszsrtdsa. Wskazał na enta.

Nawaar:
Krasnolud doszedł po tej chwili do siebie, bo serio działo się w jego głowie. Jednak Marduke tłumacz jakich mało chciał ich wybronić od walki, która mogłaby się zakończyć zwycięstwem ciężkim, trudnym, ale zawsze! Brodacz miał się szykować zapewne do walki, gdy do akcji wkroczył druid, jakby bywał tu częściej albo zawsze. Magowie zawsze znajdują się w odpowiednim miejscu i odpowiedniej porze jak to mawiają. Druid mógł im oszczędzić kłopotów żyjąc z naturą od dawna, gdyż wygląd na to wskazywał! Szkoda, że nie ma z nami Kenshina. Rzuciło mu się na myśl, gdyż pewnie dogadaliby się szybciej z dziadygą. - Cóż druidzie stanęliśmy na małe siku i cóż, niechcący oblałem twojego przyjaciela. Przepraszam Poszczzxcxzsasszsrtdsa. Powiedział, lekko się kłaniając z powodu zbroi nałożonej na siebie. Oby przeszło!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej