Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Test zaufania [Marduk Draven#1]

<< < (3/27) > >>

Nawaar:
Deszcz zaczął dudnić o wóz, co mogło doprowadzić do obłędu niejednego! Tworzył się hałas nawet w środku pomimo milczenia towarzyszy, ale przynajmniej każdy był suchy.- Szczerze nie przepadam za deszczem, ba właściwie żaden krasnolud. Już wolimy zimę z naturalnych przyczyn. Brodacz słuchał każdej kropli, uderzanej o metal, co spowodowało inną reakcję w jego organizmie! - Zatrzymajcie się! Zaraz się zleje! Chyżo! Po minie Kiellona można było wywnioskować, że zaraz zrobi się wewnątrz nieprzyjemnie i to dla każdego! Do tego jeszcze przyspieszenie wozu i odbijanie się go mogło przyspieszyć cały proces.

Marduk Draven:
- Serio, Kiellon? Serio?- westchnął.- Przecież siusiamy przed wyjazdem!- zastukał do powożącego.- Alojz,
zatrzymaj się! Kiellon musi się odlać!- rozkazał.
Sam w rozsiadł się. Uspokoił myśli i poukładał je. Skupił się na sztylecie. Wypolerował go na błysk szmatką. Za tak pięknie barwione szkło i jelce w kształcie latorośli nie jeden by zabił. Co dopiero za jego piękną, zdobioną zbroję, młot albo chociaż jego czarny i srebrny miecz. Ira i Luna. Gniew I Księżyc.

Nawaar:
- Zobaczymy czy ty wytrzymasz kolejne 20 kilometrów! Mówił wkurzony, bo o mały włos go nie rozsadziło, gdy tylko pojazd opancerzony się zatrzymał to krasnolud niemal, wyskoczył z pojazdu! Podszedł do najbliższego drzewa tam w lekkiej ciemności szybko, odpiął klamry nagolenników, które obnażyły jego krocze! Wszyscy oglądający teraz powinni się cieszyć, że jest ciemno, bo owłosione nogi brodacza już same były odpychające nie mówiąc już o zadzie, ale najważniejsze jest to, że paladyn wyjął penisa i oddał mocz na drzewo. Strumień moczu jak się okazuje żółtego koloru został oddany na zewnętrzy świat, wytwarzając stróżki pary podczas kontaktu zimną powierzchnią, jednakże nie to było ważne, tylko ulgę jaką poczuł wewnątrz siebie krasnolud, ci będący przy pojeździe mogli usłyszeć -aaaahhhhh- sugerujące, że postój był jednak potrzebny! W każdym razie kończąc owe przyjemności, trzepnął sobie ze dwa razy, ale jak to mówią. - Ile byś nie trzepał to i tak kropla w spodnie pójdzie. Powiedział do siebie prawdopodobnie, potem na nowo nałożył zbroję i już chciał iść do wozu, gdy spojrzał na zniszczony antyczny chram! - Marduke! Sprawdźmy ten budynek z reguły tutaj chowają się jakieś chujki, polujące na kupców albo jacyś poszukiwacze skarbów, którzy zaginęli. Sprawdzimy? Zaproponował towarzyszowi taką dodatkową przygodę na boku.

Melkior Tacticus:
//Zmień prowadzącego na mnie, wygodniej mi

Gdy Kiellon oddał mocz na drzewo usłyszał dziwny pomruk. W nieznanym języku. Potem znowu. Byli pośród starożytnych, niezbadanych do końca leśnych ostępów strefy nizinnej, kawałek dalej na południe będącej już dżunglą. Gdy krasnolud zignorował pomruk usłyszał dwa słowa: - Jak śmiesz! A potem gałąź ożyła a paladyn dostał skrzydeł i poleeeciał na 3 metry w tył. Krótki lot zakończył na burcie transportera. Czułeś że chyba masz stłuczenia. A guza na nieosłoniętym łbie to napewno. Las ożył i wyszedł na drogę. Ent.



Nie atakował, złożeczył we wszystkich językach świata.

1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ent

Marduk Draven:
Marduk dalej zajmował się bronią, kiedy nagle coś huknęło o wóz. Paladyn zerwał się, w ostatniej chwili zatrzymując się tak, aby nie zaryć łbem o sufit. Odrzucił szmatkę, którą czyścił oręż i wybiegł z pojazdu z bronią gotową do walki.
- Na miłość Zartata! Co tu się wyczynia?- rzucił. Zerknął na enta.- O.
Za nim wyszli żołdacy. Dwóch kuszników wymierzyło kusze, zaś gwardia chwyciła za broń. Draven podszedł do Kiellona i wolną ręką podciągnął go.
- Cały jesteś?- spytał. Zwrócił się do leśnego stworzenia, jednocześnie opuszczając miecz sztychem do ziemi.-Ent, prawda? Czemu go zaatakowałeś? Czy coś się stało?- spytał. Chciał rozegrać to pokojowo. Nie chciał ryzykować życiem żołdaków.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej