Autor Wątek: Skrzydła i szpon  (Przeczytany 33241 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #140 dnia: 09 Kwiecień 2018, 16:34:50 »
Dragosani skinął Funerisowi głową na powitanie. Bo był dobrze wychowany, nie to co anioł, to tylko podchodzi i od razu pyta tak bez żadnego "dzień dobry", ani chociaż wspomnianego kiwnięcia głową. Co za gbur.
- Tak planowałem - odpowiedział mu, łaskawie nie komentując oburzającego zachowania Venatio. - I przyznam szczerze przed boskim wysłannikiem, że chcę zrobić to tylko po to, aby zobaczyć minę ich dowódcy, gdy nas ujrzy. Dlatego przez przybiciem do brzegu schowajcie się może z Eve pod pokładem, aby nie dojrzeli was z nabrzeża. Swoją droga, gdzie ona jest? - Rozejrzał się. - Pewnie nos pudruje, czy coś... Nos się pudruje, co nie? - zapytał anioła, który mógł mieć większą wiedzę na temat makijażu.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #141 dnia: 09 Kwiecień 2018, 17:05:25 »
- Chyba nos... - odpowiedział, myśląc przez chwilę. Podrapał się po swoim, jakby sprawdzając czy z jego własnym jest wszystko w porządku. Skonstatował szybko, że nie ma to najmniejszego sensu, gdyż on swojego nosa nigdy nie pudrował, a nie przypomniał sobie, gdy żył bliżej z Wieczorkiem, żeby ta często pudrowała swój nosek.
- Coś się na policzki jeszcze nakładało? Też puder? Ty, może być, że puder. Czyli albo pudruje się nos, albo policzki, albo obydwa. - Albo żadno, dodał sobie w myśli.
- Nieważne. Namiestnik zakonu nazywa się Robin Hobb. Znam go dobrze, więc możesz dać mu w kość od samego początku. Nie oszczędzaj go - powiedział do wampira, mrugając mu porozumiewawczo.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #141 dnia: 09 Kwiecień 2018, 17:05:25 »

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #142 dnia: 09 Kwiecień 2018, 19:01:58 »
Wampir skinął głową.
- Kojarzę go - odparł. - Jeszcze z Oddziału. Stare, stare dzieje. - Spojrzał na zbliżający się brzeg w zamyśleniu. - Kiedyś wszystko było łatwiejsze... - mruknął wpół do siebie. Potrząsnął głową. - Ale nie pora na wspomnienia. - Zbliżali się do fortu. Na maszcie Szachraja łopotała bandera Valfden, bez królewskich oznaczeń. Z fortu odezwał się róg. Dawał zapewne jakieś wygnały załodze. Bryg sunął po wodzie i wpłynął do przystani.
- No to szykuj się - Drago zwrócił się do skrzydlatego. - Masz zrobić jak najlepsze wrażenie. To królewski rozkaz... Cholera, mogłem zabrać koronę. - Poklepał się po głowie i wygładził włosy.
Statek przybił do brzegu i wampir zszedł po spuszczonym trapie. W tylko sobie znany dla siebie sposób szedł jakoś... po królewsku. Roztaczał wokół siebie aurę majestatu. A przecież nie miał królewskich insygniów, ani nawet płaszcza audiencyjnego, który swojego czasu zrobiła dla niego Evening. Ale jakoś tak krok zmienił, spojrzenie i minę. No król. Kilku rekrutów na przystani obserwowało z zaciekawieniem przybyszów. I chyba zorientowali się, że nie są to zwykli podróżni. Widom anioła też pomógł w uświadomieniu im tego faktu.
- O kurwa! - wyrwało się jednemu z nich. Poszeptali coś między sobą, jeden pchnął drugiego i ten drugi pobiegł gdzieś w stronę zabudowań. A pozostali stali tylko jak wryci, chyba nie bardzo wiedząc jak zareagować.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #143 dnia: 09 Kwiecień 2018, 19:43:55 »
Funeris przeczesał włosy, spiął z tyłu głowy i przewiązał opaską, co by mu się nie plątały. Wyeksponował czoło, kontrastujące z dwudniowym zarostem. Tuż przed wpłynięciem do niewielkiego portu przy murach zamku, wszedł do kajuty i zgarnął ze stołu swoje pancerne rękawice. Poprawił pas z mieczem, już stojąc niedaleko wampira na górnym pokładzie. Rzucił okiem na dwa sztylety w niewielkich pochwach przewieszone ukośnie przez pierś. Wszystko na miejscu. Strącił jeszcze jakiś paproszek z kirysu, który wrzucił na siebie zdecydowanie wcześniej, wiedząc przecież, że wylądują na zamku Bractwa ÂŚwitu.
Funeris ruszył po trapie zaraz po królu Dragosnim I Antaresie, suzerenie i władcy Valfden. Był oficjalnym zwierzchnikiem wszystkich sił zbrojnych na swoich włościach, wliczając w to zwierzchnictwo nad wszystkimi zakonnikami wchodzącymi w skład Bractwa ÂŚwitu. Niestety spora odległość od stolicy i brak insygniów władzy nie pozwoliły szarym rekrutom, którzy zapewne nigdy nie widzieli na oczy ani króla, ani anioła, ani nawet Wielkiego Kanclerz Bractwa, na szybsze zareagowanie. Gdy jednak jeden z nich się zmitygował, Funeris uśmiechnął się lekko. Zaczęło działać.
- Baaaaaacz-ność! - rzucił niczym gromem, samemu prostując się, obejmując zasięgiem głosu tych kilku knechtów, którzy mieli szczęście pracować właśnie przy nabrzeżu.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #144 dnia: 09 Kwiecień 2018, 20:25:33 »
Nawet podczas podróży kobiecie nie wolno zapomnieć o własnej urodzie. Evening była dobrze nauczona przez matkę jak dbać o cerę, tak podatną na podrażnienia przez ostre morskie powietrze, które niemiłosiernie wysusza naskórek i niszczy go. Poza tym należało przyszykować swoje ciało do hemisowego niedoboru światła słonecznego. Jego brak sprawiał, że twarz matowiała i wyglądała o wiele starzej i niezdrowo. Anielica chciała tego za wszelką cenę uniknąć. Przygotowanie odpowiednich kosmetyków pochłaniało mnóstwo czasu. Potrzeba było do tego niezliczonej ilości misek, miseczek i mieszadełek. Wszystko to zdobyła u kucharza pokładowego. Oczywiście nie był skory do oddawania w niewieście ręce różnorakich naczynek, ale cóż, na urok panny Antarii nie mógł nic poradzić.
Gdy wszystkie szpargały ułożyła na swym biurku, mogła przejść do wytwarzania maści, maseczek, balsamów i innych  mazideł służących różnym celom. Trochę ciepłej wody, bez liku ziół i innych substancji - to wszystko potrzebne było Eve do stworzenia kilku kosmetyków. Gdyby ktoś obcy i niezaznajomiony ze "światem piękna" na to spojrzał, pomyślałby pewnie, że Eve uprawia tu czarną magię albo rzuca uroki. Nic z tych rzeczy!
Na początek w drewnianej miseczce anielica specjalnym moździerzem rozgniotła liście mięty, białko jajka, trochę ryżu i cytryny dla orzeźwiającego zapachu, który powstanie po połączeniu z miętą. Mieszaninę ucierała tak długo, aż powstała gładka emulsja w jasnozielonym kolorze. Gdy stwierdziła, że odświeżająca maseczka jest gotowa, odstawiła ją na bok, by składniki jeszcze się "przegryzły".
Następnie, na bazie miodu i olejku migdałowego, stworzyła balsam nawilżający do ciała. Dodała tam jeszcze masła kokosowego, by dobrze rozcierać kosmetyk na skórze.
Gdy maseczka była jej zdaniem gotowa, Eve odgarnęła włosy do tyłu, splotła warkocz, by kosmyki nie wpadały do jej oczu i na czoło. Sięgnęła dłonią do miseczki, by nabrać trochę mazi na twarz. Siedząc przed niezbyt profesjonalnym lustrem (krzywym i nieco brudnym- ale luksusów Eve na statku nie oczekiwała), kolistymi ruchami nakładała substancję na policzki, nos i czoło. Zajęło jej to dłuższą chwilę. Należało bowiem, po wmasowaniu, poczekać do całkowitego wchłonięcia. W tym czasie Evening mogła umyć się w ciepłej wodzie, o którą uprzednio prosiła, a po kąpieli dokładnie wsmarowała balsam kokosowy w łydki, uda, brzuch, piersi i ramiona. Po tym zabiegu jej skóra wyraźnie nabrała jędrności i nawilżyła się. Przyszedł czas, by się ubrać. A potem pomalować.
Postanowiła nie bielić twarzy pudrem. Nałożyła jedynie na policzki róż, "ożywiając" nieco swój wizerunek. Oczy podkreśliła czarnym węgielkiem nakładanym drobnym, wąskim pędzlem na górne powieki. Trochę też powędrowało na brwi. Rzęsy miała długie - postanowiła ich już nie poprawiać.
Tak wyszykowana mogła wyjść na górny pokład. Ahh! Nie mogła zapomnieć o perfumach różanych. Lekka zapachowa mgiełka otoczyła jej ciało swoim zapachem.
Wiedziała, że już się zbliżają do portu. Rozplotła warkocz, a włosy pozostały pofalowane.
-Wybaczcie moi drodzy- rzuciła niedbale do Funerisa i Dragosaniego. -Już jestem gotowa- uśmiechnęła się niewinnie. Była świadoma tego, że trochę wydarzeń na pokładzie mogło ją ominąć.
Teraz stanęła sobie obok anioła krytycznym wzrokiem oceniając zgromadzonych przed nimi ludźmi. W jej oczach mogli dostrzec jej wyższość nad nimi. Przynajmniej starała się, żeby tak było. Należało wzbudzić respekt przed żołnierzami z zueskiej jednostki.
« Ostatnia zmiana: 09 Kwiecień 2018, 20:35:47 wysłana przez Evening Antarii »

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #145 dnia: 10 Kwiecień 2018, 16:20:39 »
Gdy Evening podeszła do wampira i anioła, Drago powęszył w powietrzu.
- Róża i kokos - stwierdził. - Jeżeli się nie mylę składniki z Vanalt i... - Powęszył. - Kadev? Tak, Kadev. Rok dwudziesty szósty. Wtedy było odpowiednia pogoda... - szeptał. Rzecz jasna łgał, wszak nikt nie mógł mieć takiego węchu, aby po zapachu poznać skąd pochodziły składniki użyte w perfumach. Chyba. W końcu jednak musiał przestać się popisywać. Do przystani przybył wezwany Robin Hobb. Idąc miał minę jakby chciał zwyzywać rekrutów za głupie żarty. Jednak szybko zrozumiał powage sytuacji. Wszedł na przystań i ujrzał taki oto widok.

Zgromadzeni tutaj knechci i rekruci stali wyprężeni na baczność. Całkiem dobrze, rekruci są głównie od stania na baczność. Problem polegał na tym, że nie stali oni sobie ot tak. Prężyli się przed trójką przybyszów, którzy to zeszli właśnie z jakiegoś brygu. Dwójka aniołów. Dwójka. Aniołów. Dwa! Anioły! Znał dobrze jednego z nich. Funerisa. O anielicy, zapewne Evening Antarii słyszał jeno. Był z nimi także ktoś jeszcze. Dziwne znajomy, ale skąd... I wtedy na Robina zstąpiło olśnienie. Przyszło w postaci wspomnienia wydawania pieniędzy jednemu z jego podwładnych, który kilka dni temu miał coś załatwić w mieście. Oczami pamięci Hobb ujrzał srebrne grzywny... i twarz na nich. Zdołał zachować pozór godności, gdy podszedł do przybyszów.
- Wwitaj, wasza mr... wysokość - skłonił się dwornie przed Dragosanim, prawie się przy tym nie zająkując. - I ciebie, Funerisie, oraz pannę Antarii - powitał również aniołów. - Ja... Czemu zawdzięczamy tak niezapowiedzianą wizytę? - zapytał.
- I ty witaj, Robinie. Przybyłem dokonać inspekcji - przemówił wampir surowym tonem. - Za piętnaście minut chcę widzieć twoich podwładnych na dziedzińcu. Pomijając tych, wykonujących w chwili obecnej niecierpiące zwłoki obowiązki - polecił.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #146 dnia: 10 Kwiecień 2018, 17:08:50 »
- Witaj, Robinie. Witaj... - powiedział, jakby już był niezadowolony. Pokręcił z politowaniem głową, patrząc na człowieka przed sobą. Jego twarz starała się wyobrażać wszystko to, czego tylko paladyn przed nim mógł się spodziewać. Wszystkiego najgorszego, co warte zaznaczenia. Postąpił krok do przodu, a w panującej tutaj ciszy, zakłócanej jedynie poprzez szum wody obijającej się o nabrzeże, dało się słyszeć przeciągły, nieznośny dźwięk. Jedna z desek pokładu zaskrzypiała tak głośno i tak jazgotliwie, że jeden z rekrutów chyba popuścił w lniane gacie, zieleniejąc jednocześnie. Anioł zawiesił głowę, wzruszył ramionami, jakby jego najlepszy uczeń właśnie nie odrobił pracy domowej. Patrzył się na Robina z miną mówiącą: nie wierzę.
- Dziesięć minut. W pełnym rynsztunku - pozwolił sobie dodać, porozumiewawczo patrząc na króla. Prawą ręką delikatnie wskazał anielicę stojącą tuż obok, lewą kierunek, nie wypowiadając słowa. Zapewne zapraszał do dalszej drogi pirsem, po schodach na górę, do bramy. Wysoki mur i dwie baszty broniły dostępu do twierdzy z tej strony. Gdyby ktoś tutaj wylądował, byłby zamknięty w śmiertelnej pułapce. Po tych schodach nie dało się poprowadzić taranu, a krat z walcowanej stali nie dało się wyważyć pustymi głowami prostych żołdaków.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #147 dnia: 11 Kwiecień 2018, 16:14:40 »
Piętnaście Dziesięć minut minęło zdecydowanie zbyt szybko. Przynajmniej z perspektywy obsady placówki. Dragosani, Evening i Funeris wyszli na dziedziniec. Jacyś słudzy od razu zaproponowali im przyniesienie krzesła, stolika i czegoś do picia. Wampir odmówił, twierdząc, że nie przybyli tutaj na posiadówki, tylko aby skontrolować pracę rycerzy.
Po jedenastu minutach obsada twierdzy zgromadziła się na dziedzińcu. Wedle rozkazu Dragosaniego stawili się ci, którzy mogli. Pozostali pełniący w danej chwili ważne obowiązki byli zwolnieni z tej nagłej inspekcji. Ktoś wszak musi stać na warcie, albo czyścić latryny. Rycerze, rekruci, paladyni i inni knechci ustawili się w równym szeregi. Niektórzy z nich niestety nie zdążyli przywdziać pełnego rynsztunku. Pasy z bronią innych były krzywo przypięte. Ot, takie szczegóły wynikające z pośpiechu i szoku. Dragosani w milczeniu chodził wzdłuż szeregu. Minę miał pozbawioną emocji. Absolutnie i całkowicie zimną. Więc biedni kontrolowani wojacy nie mieli pojęcia co o nich myśli.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #148 dnia: 11 Kwiecień 2018, 19:01:14 »
Przeszli przez bramę, wchodząc w zamurowany tunel. Zrobiło się na chwilę cieplej z racji braku przeszywającego wiatru. Mogłoby być jeszcze cieplej, gdyby byli agresorami próbującymi zdobyć tę warownię, gdyż w suficie, pomiędzy jedną kratą a drugą, widać było wyraźnie liczne otwory. To z nich spadała smoła, rozgrzana na wrzenia, paląca i topiąca tkanki. To stamtąd spadały kamienie i włócznie, leciały strzały i bełty. ÂŚmiertelna pułapka dla każdego, kto chciał przedrzeć się przez bramę. A później, jak sobie szybko uświadomili, było tylko gorzej. Za drugą kratą z walcowanej stali znajdował się malutki placyk w kształcie kwadratu, otoczony z czterech stron murem. To tutaj wylewały się atakujące wojska, będąc w potrzasku, otoczone przez łuczników i kuszników, szyjących do napastników. Potem musieli iść w lewo, mając lico muru ze swojej prawej strony, patrząc w głąb twierdzy. Większość pieszych wojowników tarczę trzyma w lewej ręce, miecz lub włócznię w prawej, więc idąc w lewo, tarcze skierowane były na zewnątrz, nie chroniąc naturalnie ich posiadaczy przed następnym gradem strzał, który spadał na nich w tym momencie. Później przeszli przez jeszcze dwie zatoki, znacznie już większe, każde odgrodzone od reszty zamku murem i bramą. Podzielenie warowni na segmenty ułatwiało obronę i pozwalało odciąć się od straconych pozycji, kierując się do następnej linii obrony. Tutaj już, przed wejściem do głównej twierdzy z wysoką wieżą w centrum, był plac. Plac upstrzony ludźmi, elfami, maurenami. Niezależnie od rangi, wszyscy stali teraz równo w rzędzie, prężąc pierś przed królewską inspekcją.
Anioł ruszył kilka kroków za Dragosanim, gdy ten zaczął obchód. Rycerz, który stał pierwszy w szeregu, delikatnie odetchnął, gdy król go minął, nie spodziewając się, że anioł ruszy za nim. Przyjrzał się mu uważnie, wpatrzył w oczy i bez słowa ruszył dalej. Rekrut stojący obok niego, w samej koszuli, z ćwiczebnym mieczem u pasa, trząsł się lekko. Funeris minął go, nawet nie patrząc na chwilę. Po przejściu obok kilkunastu zakonników, zostawiając Jego Królewską Mość nieco z przodu, postąpił nieco w prawo, stając naprzeciwko zgromadzenia. Rozpostarł skrzydła, pokazując anielski majestat, wyciągnął z pochwy miecz i skierował go w niebo. Delikatnie, niemalże bezdźwięcznie szepnął - Illumine - by jego czarna bestia rozbłysła błękitnym światłem. Poczekał jeszcze chwilę, niedługi moment, by Dragosani minął ostatnich członków Bractwa ÂŚwitu zgromadzonych na głównym placu Chevalier i krzyknął doniośle:
- Czołem, żołnierze!

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #149 dnia: 12 Kwiecień 2018, 17:05:31 »
- Czo... - zaczęli odpowiadać ci z lepszym refleksem. - - Czo... - dołączyli do nich pozostali. - ÂŁem! - zakończyli ci pierwsi. Uderzyli pięścią w prawą pierś, w geście pozdrowienia. - ÂŁem! - dogonili ich inni.
- Czołem! - krzyknął jakiś młody rekrut, który chyba się zamyślił. Pacnął się lewą ręką w pierś. Tak to już jest, że młodzi, nieznający świata i jeszcze niewinni często pogrążają się w majestacie króla. Robin zamknął oczy w rozpaczy, słysząc ten ostatni okrzyk. Mruknął coś do siebie, niesłyszalnie dla każdego poza nim samym.

Dragosani tymczasem przeszedł już wzdłuż szeregu i wrócił na środek. Stanął przed Funerisem. Nie uważał za konieczne prezentowanie broni. Wypadło jednak, aby coś powiedział.
- Przybyłem tu z daleka, przebyłem morze i oto patrzę na was. - No i spojrzał na nich. Powiódł wzrokiem po całym szeregu. Rycerze nerwowo spróbowali go dyskretnie wyrównać. - I widzę rozluźnienie. Brak dokładności i przygotowania. Stacjonujecie na granicy naszego królestwa. Poza nią czekają niebezpieczeństwa... Nie możecie więc pozwolić sobie na choćby chwilę wytchnienia. Nasz lud liczy na waszą ochronę! - przemawiał. Przerwał na moment, aby znów spojrzeć na rycerzy. Po kolei, na każdego z osobna.
- Stała czujność! - ryknął i kilku rekrutów drgnęło nerwowo. - Czujność i dyscyplina! Jesteście częścią zbrojnej elity królestwa. Pokażcie mi więc jak powinna wyglądać ów elita! - Zebrani zbrojnie nie bardzo wiedzieli co zrobić. ÂŻe jak pokazać, tak teraz? ÂŻe co niby? Król jednak chyba to zignorował.
- Teraz niech wystąpią osoby, które znają stok wulkanu Aralak. Sprawy królestwa gnają mnie tak i potrzebuję przewodnika. - Coś tam w szeregach poszeptało. W końcu ktoś wyszedł. Lub raczej został dyskretnie wypchnięty.
- Dlaczego mnie to nie dziwi... - mruknął do siebie Drago. "Ochotnikiem" był rekrut, który spóźnił się z odezwą na okrzyk Funerisa. I wyglądał na osobę raczej nieszczególnie szczęśliwą ze swojego losu.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #150 dnia: 12 Kwiecień 2018, 17:29:49 »
Główny teatrzyk zrobiony, więc anioł schował miecz do pochwy. Uśmiechnął się szczerze w duchu, widząc reakcję zakonników zgromadzonych w szeregu. Biedny rekrut, który "postąpił kroku", wyglądał na zaskoczonego, że się zgłosił. Tak to jest z ochotnikami.
- Jak Ci na imię, bracie? - rzekł do niego Funeris, spokojnie i rzeczowo.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #151 dnia: 13 Kwiecień 2018, 19:26:16 »
- Krecik, panie... znaczy bracie... znaczy aniele! - przedstawił się rekrut. Ciężko było stwierdzić, czy to jakiś pseudonim nadany mu przez zabawnych kolegów i oddający jakąś część jego osoby, czy też imię z jakiejś zapadłem dziury, gdzie w rolach imion nadaje się losowe słowa.
- No i znam ten wulkan. Sporo tam na grzyby chodziłem. Dobre tam rosną. To chyba przez te popiołu i takie tam... - Na moment chyba poczuł napływ pewności siebie. Który szybko minął. - No bo ja... no ja lubię grzyby zbierać. To uskopo... upsoko... uskopojajonce.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #152 dnia: 13 Kwiecień 2018, 19:47:03 »
- Uspokajające? - podpowiedział, a słowa wyszły tak szybko i pewnie, że Krecikowi powinno zrobić się głupio.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #153 dnia: 14 Kwiecień 2018, 13:11:37 »
- No! - zgodził się Krecik. - Znaczy... Tak, bracie aniele. - Twarz rekruta poczerwieniała z tego całego wstydu.
- Przydasz się nam, w takim razie - powiedział do niego król. Krecik zaś chyba nie bardzo wiedział co odpowiedzieć. O ile z aniołem mógł się jakoś, nie tyle utożsamiać, co podziwiać go, z racji na wspólną wiarę i ideały, to wampirzy król był dla niego całkowicie odległy.
- Udaj się teraz do kwatermistrza i pobierz od niego sprzęt na wyprawę na stok wulkanu. Sam zapewne najlepiej wiesz co będzie nam potrzebne - Drago polecił rekrutowi.
- Tak, panie - wysapał tylko Krecik i już biegł wypełnić rozkaz. Wampir pokręcił z rezygnacja głową i spojrzał porozumiewawczo na Funerisa.
- Przećwicz tych tutaj - powiedział do niego. - Niech ta inspekcja ma jakiś pozytywny wpływ.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #154 dnia: 14 Kwiecień 2018, 17:45:57 »
Funeris skinął głową Dragosaniemu, na powrót kierując wzrok w stronę szeregu zakonników. Przeszło mu przez głowę, żeby cisnąć ich na ziemię, każąc robić pompki czy coś w tym stylu, ale szybko sobie ten pomysł z głowy wyrzucił. Takie rzeczy mogli robić w koszarach miejskich, może w Bękartach. Tutaj jednak gromadziło się również rycerstwo Valfden, jego światli wojownicy, niektórzy przecież nobilitowani i światli mężowie. No nie godzi.
- Prezentuuuuuj broń! - krzyknął do gromady, oczekując natychmiastowych rezultatów.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #155 dnia: 15 Kwiecień 2018, 14:33:15 »
Rezultaty nie były natychmiastowe. I nieco odbiegały od ideału. Rycerze starali się, to było widać. Jednak brakowało im dyscypliny. Stacjonowanie w tak odległym zakątku królestwa musiało na nią negatywnie wpłynąć. O ile starci stażem rycerze, pamiętający jeszcze czasy kiedy służyli na terytorium głównej wyspy królestwa Valfden wykonani polecenie w miarę popranie i równo, to ci młodsi już nie bardzo. Szczęśliwie dla obsady placówki żaden ze stacjonujących tutaj zbrojnych nie upuścił broni w czasie wykonywania nią standardowych ruchów. Jednak mimo to rezultat był co najwyżej mierny.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #156 dnia: 15 Kwiecień 2018, 17:43:53 »
Anioł pokręcił głową. Sam nie oczekiwał nie wiadomo jakiej musztry, ale jednak spodziewał się czegoś cokolwiek płynniejszego niż to, co właśnie ujrzał. Zadał sobie jednak tyle trudu, by spojrzeć bliżej na kilku rekrutów, poprawił im ekwipunek, poklepał jednego czy dwóch po ramieniu. Wygłosił kilka szybkich słów o tym, że są forpocztą królestwa, elitą rycerstwa, światłem w ciemności i pierwszymi, którzy oddadzą siebie za pokój na świecie i biedne sierotki, których rodziców zabrała wojna.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #157 dnia: 16 Kwiecień 2018, 17:28:32 »
Patrząc na to całe przedstawienie, które przecież musiało wypaść dobrze, Eve zastanawiała się, jak ci rycerze sprawiają się w terenie, jeśli nawet coś tak prostego jak musztra wychodzi im średnio. W siedzibie w Raschet, gdy ona była jeszcze rekrutem, wszystko musiało być wykonane perfekcyjnie, ćwiczone czy na placu czy we własnej celi po kilkaset razy. A to dlatego, by podczas spotkania z prawdziwym wrogiem zrobić wszystko w swojej mocy by nie zginąć, czy chociażby uniknąć ran. Taka musztra zaś miała na celu zaprezentowanie się, pokazanie wyposażenia i siły Bractwa.
Cicho westchnęła do siebie. W przyszłości częściej należy odwiedzać peryferyjne jednostki. Bo choć są daleko, to nie znaczy, że na Valfden się o nich nie pamięta, a ich znaczenie jest przecież strategiczne.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #158 dnia: 16 Kwiecień 2018, 17:46:44 »
Przedstawienie trochę jeszcze trwało i zamiast pokazać popis dyscypliny, pokazało jej niedostatki. Ostatecznie jednak król i anioł dali spokój rycerzom. Dragosani nie chciał zabawić tutaj zbyt długo, więc szybko po tym (i skromnym posiłku w towarzystwie przepraszającego ich Robina), zarządził wyjazd. Mieli dotrzeć pod wulkan na koniach. Mieli trzy, dwa Draga, jednego Funerisa. Wampir, rzecz jasna, dosiał wiernego Maximusa. Dla Evening udostępnił młodszego Minimusa. Funeris zaś mógł jechać na Yodzie. Bo przecież nie ma Kreciku! Sam Krecik dosiadł szkapy, która to wypożyczono mu (na rozkaz króla) ze stajni twierdzy. Więc wyruszyli we czwórkę w stronę wulkanu. Krecik paplał coś o grzybach porastających jego stok i zastanawiał się, czy to obecność starego popiołu i zastygłej lawy wpływa na ich dostatek. 

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #159 dnia: 17 Kwiecień 2018, 14:15:34 »
Przeprawiono ich barką na drugą stronę Ynosy, do małej, choć umocnionej stróżówki. Przystań w tym miejscu, wzbogacona ledwie kilkoma budynkami gospodarczymi i magazynami, nie była tak okazała jak po stronie Rizly, tego miasteczka przyległego i zaopatrującego Chevalier we wszystkie potrzebne produkty rolne i rzemieślnicze, których sami nie mogli wytworzyć, lub było to po prostu nieopłacalne.
Cztery konie przejechały przez światło bramy, zjechały po grobli i ruszyły na trakt. Yoda parskał radośnie, czując dukt pod kopytami, nie twarde i nienaturalne deski pokładu i jego zamkniętą przestrzeń. Czuł wiatr w uszach i ciężar jeźdźca, którego nie miał na swoim grzbiecie już od dłuższego czasu.
- Krecik, daleko do wulkanu tą drogą? Ile nam to zejdzie?
A Dragosani chyba się nie obejrzał za siebie, bo przecież ciągnęli jeszcze ze sobą luzaka objuczonego ich zapasami.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Skrzydła i szpon
« Odpowiedź #159 dnia: 17 Kwiecień 2018, 14:15:34 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top