Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bliżej boga - ÂŚwięta pomsta #6 [Marduk Draven i Kiellon Silvertank aep Kharim]

<< < (8/13) > >>

Marduk Draven:
Marduk może nie zrobił wszystkiego według planu, był przynajmniej bliżej kawałka metalu - Iry, swojego miecza z czarnej rudy. 10 metrów to wcale nie tak dużo, lecz w tej sytuacji mogłoby to być zbyt wiele. Wiedząc, gdzie mniej więcej jest demon, paladyn zerwał się na równe nogi i pobiegł w stronę oręża. Wiedział, że potwór na pewno ruszy za nim, dlatego biegł ile sił w nogach. Cały jego trening dał się we znaki i nie okazał się marnowaniem czasu, bo Draven biegł najszybciej jak mógł, wzmocniony przy tym adrenaliną. Kiedy był około dwóch metrów od swej broni, wyciągnął przed siebie dłoń, przywołując moc telekinezy. Miecz pofrunął z ziemi do jego dłoni, która zgrabnie złapała rękojeść. Paladyn szybko obrócił się w kierunku biegnącego demona. I znów skorzystał z przemieszczenia. Tym razem wykonał to na prawy skos od miejsca, w którym właśnie był. Znalazł się tuż za biegnącym demonem i z półobrotu chlasnął mieczem, celując w nogę potwora. Energia z obrotu oraz ostrość czarnej rudy były wystarczające, aby przeciąć demoniczną tkankę. Noga demona odpadła na ziemię, tak jak i on runął, ranny. Rana co prawda się zasklepiła, ale teraz nieprędko powstanie. Tymczasem paladyn odszedł na kilka kroków i przywołał telekinezą kulę światła.

1x demon, z odciętą lewą nogą

Nawaar:
Krasnolud parł przed siebie. Bestia, która była niedaleko jego polazła tak jak przewidział, czyli w stronę płaczu. Kiellon miał już stuprocentową pewność, że wydając jakiekolwiek dźwięki zwróciłby jedynie uwagę potwora będąc bezbronnym. Jednak nieszczęście jednego jest szczęściem drugiego, bo gdy płacz nagle ucichł to paladyn dotknął palcem stopy swój ekwipunek! Brodacz niemal podskoczył z radości, o mały włos przypomniał sobie, gdzie się znajduje, także opamiętując się, ubrał cały ekwipunek. Teraz można powiedzieć, że "król" nie jest nagi. Kiellon mając jeszcze sprawdził czy kule w pistoletach są naładowane. Pistolety naładował wcześniej jedną srebrną jak i żelazną, muszkiet zaś z czarnej rudy dla lepszej rozwałki. Mając wszystko przygotowane mógł ruszyć z odsieczą do dziewczyny najbliżej jego czyli na przeciwko. Wcześniej jednak dobył tarczy i młota, które również zlewały się w ciemną masę z racji wykonania ich z czarnej rudy i jeszcze, pamiętał, że ten płacz wcale nie musi należeć do kobiety! I dlatego zasłonił się tarczą.

Funeris Venatio:
Marduk tym razem dał radę. Wykonał przemieszczenie poprawnie, nie bezpośrednio za przeciwnika, tylko nieco obok, żeby mieć możliwość zamachu. Trafił demona, zranił go dotkliwie i miał go jak na tacy. Teraz kwestią jednego ciosu było rozprawienie się z bestią. Zanim jednak cokolwiek zrobił, zemdlał.

-----

Kiellon zlekceważył całkowicie nawoływania o pomoc, szloch i płacz. Zamiast natychmiast ruszyć na pomoc, zaczął nakładać na siebie swój cały ekwipunek. Wszystko. Zapomniał, że to był test, że jeszcze niedawno byli z Funerisem i Mardukiem w kapitularzu cytadeli Bractwa ÂŚwitu, rozwodząc się nad tym, kim jest święty mściciel. Nikt tego nie powiedział, ale każdy zdawał sobie sprawę, że przekraczają właśnie pewien próg, idąc dalej w swojej posłudze.
Kiellon jednak całkowicie zrezygnował z próby pomocy. Pozwolił, by bestia znalazła się przy swojej drugiej ofierze, rozszarpała ją w mgnieniu oka i ruszyła dalej. Krasnolud ubierający zbroję i dopasowujący długość pasa w kompletnych ciemnościach robił tyle hałasu, co orkiestra wojskowa na otwarciu nowego pomnika Pierwszego Wąpierza Królestwa, Jego Niegodziwości Dragosaniego I Antaresa. Dlatego nawet nie zauważył kiedy wielki, skrzydlaty demon znalazł się za jego plecami i wbił mu swoje wielkie pazury w kręgosłup. Krasnoludowi momentalnie puściły wszelkie hamulce. Zalał się krwią, swoim kałem i moczem. Zawartość żołądka wypłynęła we wszystkie strony, a kwasy znajdujące się w jego wnętrzu, splamiły posadzkę. Niewielkie ciało drgało w konwulsjach, otrzymując sprzeczne informacje z rdzenia kręgowego i mózgu. Wszelkie połączenia zostały przerwane, nastała pustka. Demon rozszarpał ciało na pół, rzucił dolną połową o ziemię. Chwycił głowę krasnoluda za oczodoły, ścisnął i rozpostarł ręce. Mózg wyleciał z wnętrza, chlupiąc głuchym plaskiem o kałużę krwi, która mieszała się ze śniegiem.
Nie było już nic.

-----

Woda, zimna niczym kryształki lodu, obudziła ich obu. Zrazu nie widzieli nic, lecz powoli odzyskiwali świadomość. Leżeli na niewygodnych kamieniach, otoczakach, gładko wyślizganych przez nurt rzeki. Rzeki, która płynęła kilka metrów od nich, wartkim strumieniem, niezbyt głęboko. Wokół szumiał las, dobrze oświetlony, gdyż słońce stało w zenicie. Ptaki ćwierkały radośnie, ganiając się po przestworzach. Szarfa wody zakręcała kawałek dalej, niknąc między drzewami. Krajobraz był sielski, spokojny, kojący wręcz. Samotna postać siedziała kilka metrów od nich, jedząc z zapałem czerwone, soczyste jabłko. Był to anioł, dobrze im znany.

Narrator:
Kiellon zdał sobie sprawę, że prawa dłoń nieco go piecze. Spojrzał na nią, na zewnętrzną stronę, by dostrzec,
 że pojawiło się tam pewne znamię. Swoim zasięgiem obejmowało całą przestrzeń pomiędzy knykciami a nadgarstkiem.
 Wybrzuszenie i zgrubienie, niewielkie, lecz wyraźne i dostrzegalne na jego skórze, przedstawiało tarczę. Tarczę typowo rycerską, z tą jednak różnicą, że była ona przełamana na środku. Znamię zostawił sam Pan ÂŚwiatła. Miało przypominać krasnoludowi, że są ważniejsze rzeczy w życiu.


// Dodaj ten obraz i jego opis do swojej karty postaci w rubryce wyglądu.

Marduk Draven:
Demon zwalił się na ziemię według planu. Marduk zaczął się zbliżać, aby zadać finalny cios. Cięcie, które nigdy nie padło. Wszystko zniknęło, znów w ciemności. Umarł? Nie. Zemdlał.
Obudził się na kamieniach, chluśnięty przez zimną, rzeczną wodę. Dopiero po chwili odzyskał wzrok. Rzeka i las. ÂŚpiewające ślicznie ptaki. Słońce w zenicie. Paladyn oparł się na łokciach. Zdjął prawą rękawicę. Wyciągnął dłoń do rzeki i zamoczył ją w niej. Przemył twarz lodowatą wodą i na powrót założył stalową rękawicę. Usiadł.
- Nie uwierzysz, Kiellon, co widziałem.- odezwał się do krasnoluda. Potem zaś zauważył anioła zajadającego się jabłkiem. Podniósł się. Kiwnął głową krasnoludowi i skierował się do skrzydlatego.- Co to była za wizja, Funerisie?- zapytał, usiadł obok.- Był w niej jakiś demon, truchło krasnoluda, było tam ciemno i zimno, nie miałem na sobie rynsztunku...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej