Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nowe porządki
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir zaś znieczulał się ostatnimi łykami Kaziówki noszonej przy pasie. Oczywiście nawet nie myślał wstawać!
Narrator:
Straż przyboczna szybko dała sobie radę z resztą bandytów. Kilku próbował uciec, ale nie mieli szans ze zbrojnym na koniu. Otrzymali ciosy w plecy, które dostatecznie schłodziły zapał uciekinierów. Pozostał tylko jakiś jeden zbir schowany w budynku. Nagle rozległ się huk. Dowódca wybiegł tylnymi drzwiami i dorwał jakiegoś wierzchowca, zaczął pędzić przed siebie próbując uciec.
Zaidaan:
Emerick schowawszy miecz do pochwy podbiegł do Kazmira, przykucnął przy nim patrząc co się z nim dzieje.
- Możesz chodzić?
Wtedy też jeden z bandytów próbował uciec na koniu.
- Dorwać go! Nie może uciec!
Kazmir MacBrewmann:
- Moge, ale nie chcem. Mam pękniete żebro, siniaki, i dostałem szablą po łbie. Siniak taki że o pierdole... kurwa... jak mówie to boli.
Narrator:
Dwójka pancernych ruszyła za uciekinierem. Tymczasem dwójka mężczyzn schowała miecze i podeszła do Emericka i Kazmira. Ci co przeżyli zaczęli wychodzić z kryjówek i zajęli się gaszeniem podpalonych obiektów.
- Dziękuję żeście nam pomogli. Spadliście nam z nieba. Gdyby nie wy to pewnie byśmy gryźli wszyscy piach.. Jestem Zbigniew Haft, a to mój brat - Piotr. Kim jesteście nieznani wybawcy?
Jedna kobitka podbiegła do krasnoluda i przyłożyła mu zimną szmatkę do siniaka na głowie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej