Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŚwit sprawiedliwych
Torstein Lothbrok:
- Piwo na mój koszt dla niego!- odkrzyknął Torstein, chociaż kierował słowa do barmana. Napił się piwa i poszedł w kierunku, z którego nadchodził głos.- A pan ze straży?- spytał.
Goris:
Barman wziął najdroższe piwo, jakie mieli. A co się będzie, w końcu to ty płacisz. Gdy podszedłeś do stolika ujrzałeś trójkę ludzi przy nim siedzących. Jeden gruby i szczerbaty, drugi z lekką niedowagą i trzeci normalny, tylko nieco łysy i lekko zasmarkany. Grubasek, który na ciebie krzyczał odezwał się ponownie.
- A co? Donos chcesz złożyć?
- Te, bęben! Ko-kolega ci piwo stawia. Weź no być miły.
A trzeci tylko pociągnął głośno nosem.
Torstein Lothbrok:
- Donos, poskarżyć się, jakkolwiek chcesz to nazwać, panie policmajster.- wziął jakieś wolne krzesło i przysiadł się.- Taka robótka, dosyć szybka, że by pokazać takiemu jednemu, po której stronie jest sprawiedliwość. Napił się piwa.- wyjaśnił.- Dałoby się?
Goris:
- My tam robote robimy i zapłatę dostajemy.
- Kolego szanowany, my po służbie. My się pobiciami nie najmujemy. My uczciwe strażaki miejskie są.
- No uczczywe. Zwłaszcza jak ty kobiety spod lamp przeganiasz po swojemu.
Torstein Lothbrok:
- Oj panowie. Na pewno?- spytał.- Mogę wam dołożyć do pensji. Bo to praca jakże zacna i uczciwa!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej