-Co do chu..?!
Wykrzyknął, ale nie dokończył gdy podczas rozkoszowania się wspaniałą zupą jaką jest żurek nagle ni stąd, ni zowąd spadł deszcz, przeszkadzając tym samym w konsumpcji. Dużo czasu nie zajęło by z dobrej zupy w misce pozostała jedynie woda. Poirytowany Hetman rzucił miskę gdzieś w błoto. Zastanawiał się co tak dużo czasu zajmuje armii siedzenie w mieście. Postanowił więc zwołać swoją przyboczną straż i ruszyć do miasta. Wsiadł na konia i przejeżdżał akurat obok egzekucji bandytów gdzie przed buntownikami stał oficer czytający z pergaminu.
- W imieniu Najjaśnieszego króla Dragosaniego I Antaresa,
władcy Królestwa Valfden zostajecie skazani za liczne grabieże, gwałty, kradzieże, morderstwa, dopuszczenia się buntu, obrażę Majestatu Królewskiego, działanie na szkodę Królestwa i wiele, wiele innych pomniejszych przestępstw na karę śmierci przez powieszenie w trybie natychmiastowym!
Zwinął akt oskarżenia w rulon i dał znak żołnierzom.
- Wykonać!
ÂŻołdacy kopnęli skrzynki, na których stali bandyci przez co stracili grunt pod nogami i pętla zacisnęła się na szyjach zbirów doprowadzając do natychmiastowej śmierci. Ciała jeszcze przez chwile drgały, ale po chwilii zaczęli bezwładnie wisieć. ÂŻołnierze rozszeli się pozostawiając wisielców samych. Emerick w tym czasie wyjechał z obozu i skierował się do K'efir, a dokładniej na rynek. Tam dostrzegł sojusznice wojska i paru jeńców. Hetman zeskoczył z konia i popatrzył na dogaszający się przez deszcz ratusz. Zaciekawiony wszedł do środka. Rozglądał się po wnętrzu, gdy usłyszał jakieś głosy postanowił skierować się do prawego skrzydła gdzie zastał Thema "hop hopującego" nad jakimś zejściem.
- Witam, cóż tu się dzieje?