Krasnolud był gotów na wszystko nawet na demona w tych czeluściach, ale o dziwo było widno! Pochodnie jeszcze działały, ale to normalne, gdyż bandyci musieli sobie załatwić drogę ewentualnej ucieczki, lecz sądząc po zapachu jak i śladach juchy, nie zaszli zbyt daleko. Kiellon mając teraz dodatkowo wyczulone zmysły, zareagował na pisk szczura, którego omal nie kopnął, a na pewno by nie wystrzelił z pistoletu. - Schodźcie na dół. To jest robota na nasza profesję Marduke. Paladyna zostaw na górze, bo będzie za ciasno. Powiedział kierując głos ku drabinie, oczekując na pojawienie się kompanów, odsunął się od nich.