Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (16/82) > >>

Marduk Draven:
Marduke cierpliwie wyczekał oględzin Themo i wysłuchał go. No i nie okazywał też wrogości zamiarom Lorda Elekta, który przeszukiwał zwłoki.
- A więc utarczka była z nim. Rodzina to albo przypadkowe ofiary, albo pozbycie się świadków. Lub kolejny stopień kary...- odrzekł.- Umierać widząc zhańbienie i śmierć swej rodziny. Musiał im bardzo zajść za skórę...- Draven kucnął przy trupach i zamknął im po kolei powieki.

Nawaar:
Kiellon, nie mógł doczekać się tego, co powie jedyny w pełni profesjonalny medyk pośród towarzyszy. Jednak to co usłyszał, nie było przyjemne. - Bogom ducha winnego człowieka zabijać w trakcie zemsty, pozbawiono życia dziecko, a kobietę pobili i zgwałcili. ÂŚwiat dawno zszedł na psy. Krasnolud będzie mieć okazję do odegrania się, nie lubi niepotrzebnej przemocy, tortur i innych takich. W jego życiu wydarzyło się ostatnio za wiele, bo nadal przed oczyma ma mutanty z kobiet oraz dzieci, do których strzelał uśmiercając umęczone ciała. Teraz jednak miał normalne zdrowe dziecko, które miało przyszłość przed sobą tego było za wiele! - Zajebie. Rzekł na odchodne, biorąc łopatę od Longinusa, by zacząć kopać dół dla małej dziewczynki. Kopanie z reguły go odprężało i sprawiało jakąś przyjemność, lecz teraz robił to w milczeniu do tego obserwował dwóch rycerzy, kopiących obok niego. Większość ludzi, których teraz spotka będzie podejrzana. Właściwie nie mógł się doczekać pierwszego zajadu, aby wypytać o śmierć całej rodziny.   

Domenik aep Zirgin:
- Strzyg, wiwern, i wilkołaków wkrótce nie będzie już na świecie. A skurwysyny będą zawsze. Powiedział do Kiellona idąc z łopatą by mu przypierdolić pomóc w kopaniu. - Nic i nikt tego nie zmieni. Pochowajmy ich i jedźmy, mamy ważniejsze sprawy niż czyjeś porachunki. Bo to były zapewne porachunki miejscowej mafii. O.

Narrator:
Przy dziewczynce i kobiecie Themo nic nie znalazł. Jednak gdy przeszukał dobrze mężczyznę to mógł znaleźć w bocznej kieszeni jakiś notes. Powypisywane były tam jakieś zamówienia na różne ubrania od różnych mieszczuchów i szlachciurów. Gdy sięgnął głębiej w kieszeń wyciągnął mały, srebrny wisiorek z portretem młodej, pięknej i uśmiechniętej kobiety oraz równie szczęśliwej dziewczynki.
Dypold nie był zbyt zadowolony z grzebania po ciałach, ale przymknął ten jeden raz oko na ten proceder. W międzyczasie Gilbert wraz z Henrykiem skończyli kopać groby dla dwójki dorosłych.

Zaidaan:
Emerick przez ten cały czas siedział wciąż w siodle i przyglądał się reszcie. Nie był zadowolony z takiego znaleziska, ktoś to zrobił specjalnie, być może właśnie dla tej drużyny? Kto wie. Próbował ignorować smród ciał, ale po grymasie twarzy łatwo było wyczytać, że niezbyt sobie radzi z tym ignorowaniem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej