Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (15/82) > >>

Nawaar:
Krasnolud rozejrzał się nerwowo, ale każdy głupi wiedział, że szukanie teraz kogokolwiek, kiedy ciała wysiały szmat czasu. Nawet i on podjechał bliżej, gdy ciała spadły na ziemię, poprzez przecięcie lin. Themo jedyny medyk, który znał każde aspekty ludzkiego ciała zaczął swoją robotę. Kiellon widział, wąchał zapach tylu trupów, że można powiedzieć, iż przyzwyczaił się. Teraz czekał na ekspertyzę, by móc pochować ciała. Paladyn zszedł z konia, który usiadł inaczej miałby ciężko w takiej zbroi zeskoczyć. Podchodząc, rzekł. - Ktoś zapłaci za ten "pokaz", jak to ująłeś Marduk. Więcej nie mówił, by nie przeszkadzać felczerowi.

Longinus Podbipięta:
Tymczasem Longinus zsiadł z wozu i poszedł na jego tył. Wziął z niego trzy łopaty.
- Pomyślałem, że się przydadzą by wykopywać doły na fekalia podczas obozowania.- objaśnił.- Ale teraz przydadzą się w szlachetniejszej sprawie.

Narrator:
Themo przy dziewczynce nie znalazł żadnych śladów pobicia, ani innych śladów. Została od razu powieszona, żywa, przytomna. Natomiast przy kobiecie mógł już znaleźć ewidentne ślady brutalnego bicia przed śmiercią, jednak i tak wciąż żyła. Dopóki ją nie powieszono. Najciekawiej było przy mężczyźnie. Liczne ślady pobicia, złamań ręki, nogi. Kilka uciętych palców, wydłubane oko (choć mógł to też zrobić jeden z padlinożerców) brakowało też jednego ucha. Ewidentnie się nad nim przed śmiercią pastwiono. Prawdopodobnie nie wytrzymał tego i zginął przed powieszeniem.
Zakonnicy zeskoczyli z koni. Gilbert i Henryk złapali za łopaty i zaczęli kopać przydrożne doły na ciała. Tymczasem Dypold przyglądał się ze szczerym smutkiem na ciała wisielców. Zaczął mruczeć pod nosem jakąś modlitwę do Zartata.

Kazmir MacBrewmann:
- Skurwysyństwo... Mruknął cicho, pomodlił się do Zewoli opiekunki dusz i do Rashera. Odłożył fajkę i napił się łyka z piersiówki.

//Jaka jest pogoda?

TheMo:
Themo nie zmówił żadnej modlitwy. Nie był specjalnie wierzący. Bo jakie bóstwo pozwala zginąć niewinnej rodzinie? Zwłąszcza tej córeczce.
-Dziecko oszczędzili. Jedyne rany to te od sznura - postanowił podzielić się swoimi spostrzeżeniami -zaś z kobietą było gorzej. Widocznie opierała się przy gwałcie, więc uderzono ją parę razy, by się uspokoiła. Jednak przyczyną zgonu też było powieszenie.
W tym momencie zatrzymał się w wstał z kucek. Jeszcze raz rzucił okiem na biednego mężczyznę. Przełknął ślinę i zwilżył językiem usta, by móc kontynuować.
-Co do tego typka, to on miał najgorzej. Pobili go... Nie. Skatowali na śmierć. Ucięli palce i ucho. Prawdopodobnie oko też. Zwykli bandyci tak się nie zachowują. Zwykle zabijają szybko, plądrują i uciekają. Zwiedziłem w swym życiu wiele gościńców. - tu przerwa na głęboki oddech -Jeśli kogoś wieszają to zapewne, by odstraszyć podróżnych od swojego terytorium. Ale to mądry przegania źródło zarobku? Według mnie to nie był tylko napad rabunkowy.
Postanowił znaleźć coś dla potwierdzenia swojej tezy. Przykucnął przy trupach jeszcze raz, nim zostaną pochowane. Trochę mu zajęło przełamanie się, ale w końcu zabrał się za przeszukiwanie ich kieszeni i innych potencjalnych skrytek. Nie robił tego z chciwości, dla łupów a z ciekawości, dla pozyskania informacji. Rozumiał, że nie wszystkim musi się podobać takie maruderstwo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej